DOM I WNĘTRZA

Wpływ nadmiernej wilgotności na nasze zdrowie. Jak się przed nią chronić?

Nie znoszę jesieni! Pisałam Ci już tutaj kilkukrotnie, że jesień do dla mnie dołująca pora roku i w zasadzie mogłaby dla mnie nie istnieć. Gdybym była zwierzęciem, to pewnie gdzieś w połowie września zapadałabym w sen i budziłabym się z niego dopiero w połowie marca. Jedyne co utrzymuje mnie przy życiu o tej porze roku to ciepła herbata i gorące kąpiele. Nie lubię deszczu, zimnego wiatru, tego, że jak wychodzę do pracy jest ciemno i jak z niej wracam to znowu jest ciemno. Jest zimno, wilgotno, buro i ponuro. Człowiek naprawdę nie ma ochoty wyściubiać nosa spod kołdry.

A skoro już wspomniałam o wilgoci to chciałabym Ci napisać o czymś, co od pewnego czasu spędza mi sen z powiek. Co sezon o tej porze roku, borykamy się w naszym mieszkaniu z problemem nadmiernej wilgotności i wiem, że nie jesteśmy jedyni. Niestety, jest to zmora wielu mieszkań w blokach tzw. starego budownictwa, gdzie działa jedynie wentylacja grawitacyjna. Dlaczego Ci o tym piszę? Ano dlatego, żeby zwrócić Twoją uwagę na ten problem, byś mógł/mogła zareagować odpowiednio wcześnie i nie dopuścić do rozwoju grzybów i pleśni, chroniąc jednocześnie Twoją rodzinę przed niebezpiecznymi skutkami tego ustrojstwa.

Skąd się bierze wilgoć? 

Wspomniana na początku jesień to dla rozwoju grzybów świetny okres. Na dworze robi się zimno, zamykamy nasze szczelne plastikowe okna, przez co spada wydolność naszej wentylacji. W naszym mieszkaniu, co roku o tej porze, kiedy nie jest jeszcze na tyle zimno, by odkręcać grzejniki i nie jest na tyle ciepło, by siedzieć przy otwartych oknach, pojawia się problem wzmożonej wilgotności powietrza. Widać to doskonale szczególnie wieczorem, kiedy na szybach zaczyna skraplać się para. A jeśli danego dnia zrobiłam np. pranie, gotowałam obiad, brałam gorący prysznic, myłam podłogi mopem parowym to tej wody w powietrzu jest znacznie więcej niż powinno. Mało tego nasz organizm sam również zwiększa poziom wilgotności, bo w ciągu doby wydychamy nawet dwa litry wody! Jest nas w domu czworo plus pies i chomik! Wiesz ile to dodatkowo wody w powietrzu? Warto sobie więc zdawać sprawę, że wszelkie te czynności wpływają na zwiększenie poziomu wilgotności względnej w mieszkaniu.

Wpływ wilgoci na nasze zdrowie

Przebywanie w zawilgoconych pomieszczeniach ma negatywny wpływ na nasze zdrowe, a szczególnie na zdrowie dzieci, warto więc zadbać o prawidłową wilgotność powietrza w całym domu. Osoby dłużej przebywające w mieszkaniach, w których rozwija się pleśń skarżą się na wiele dolegliwości. Przerażająca jest lista chorób, które mogą zostać wywołane przez rozwijające się w mieszkaniu grzyby. Duszności, bóle głowy, stawów, problemy z koncentracją i rozdrażnienie to w zasadzie nic, w porównaniu z innymi chorobami. Grzyby i pleśnie wywołują m.in. 

  • alergie,
  • choroby dróg oddechowych np. zapalenie zatok, nieżyt nosa, zapalenia krtani, 
  • bóle głowy, 
  • bóle mięśni i stawów,
  • zmęczenie, 
  • kłopoty z koncentracją,
  • choroby układu kostnego, 
  • uszkodzenie wątroby i nerek, 
  • bezsenność,
  • niepokój, rozdrażnienie,
  • zawroty głowy,
  • podrażnienia skóry,
  • mrowienie, drętwienie kończyn,
  • mdłości,
  • zaburzenia żołądkowo-jelitowe, 
  • problemy ze wzrokiem,
  • wysypki skórne,
  • choroby układu kostnego,
  • osłabienie odporności, podatność na przeziębienia,
  • uszkodzenie wątroby (martwica) i nerek,
  • u kobiet w ciąży: zakłócenia rozwoju płodu.

To straszne, prawda? Ta liczba chorób naprawdę przeraża, szczególnie, że ich sprawcą jest powietrze, więc de facto, dopóki na ścianach nie pojawi się grzyb, który jest konsekwencją nadmiernej wilgotności w mieszkaniu, nawet nie wiemy, że coś może się dziać, szczególnie, że pierwsze oznaki są zwykle ignorowane. 

Jak się bronić przed wilgocią? 

Jeżeli na ścianach pojawił się już grzyb to należy go natychmiast usunąć. Niestety umycie ścian i spryskanie ich środkiem grzybobójczym nie daje odpowiednich rezultatów, gdyż prędzej czy później grzyb na nowo się pojawi. Dzieje się tak dlatego, że w ścianach nadal jest grzybnia, a w powietrzu fruwają zarodniki. Bezwzględnie należy skuć tynk, zastosować odpowiednie środki przeciwgrzybiczne i na nowo zatynkować i pomalować, więc wiąże się to z remontem.

Jeśli natomiast, tak jak u nas, objawy nadmiernej wilgotności pojawiają się sezonowo, w okresie jesiennym, kiedy nie grzejemy w mieszkaniu lub robimy to na pół gwizdka, to należy przyjrzeć się przede wszystkim wentylacji. Jak wspomniałam wcześniej w budynkach wielorodzinnych jesteśmy skazani na działanie wentylacji grawitacyjnej, która niejednokrotnie zawodzi. By działała prawidłowo do mieszkania musi docierać świeże powietrze i musi być tzw. ruch powietrza. Jeśli zamykamy okna, a jesienią nasze okna są przeważnie zamknięte, to do mieszkania nie trafia odpowiednia ilość świeżego powietrza. Warto więc w oknach zamontować nawiewniki. My takowe mamy od kilku lat, ale nadal w okresie jesiennym wentylacja nie działa tak jak powinna – bo pranie suszy się w domu praktycznie non stop, codziennie się gotuje, kąpie, wszyscy włącznie ze zwierzakami oddychamy, więc siłą rzeczy nadmiar pary skrapla się nam na szybach. Dlatego zainwestowaliśmy w osuszacze powietrza Overmax Home Deri. Nie potrzebowaliśmy takich przemysłowych, które warto stosować w momencie, kiedy grzyb na ścianach się już pojawił, a wystarczyły nam takie małe domowe, by wyciągnęły z powietrza tę nadmierną wilgotność. Jeden towarzyszy nam w ciągu dnia w salonie, a na wieczór wędruje z nami do sypialni. Drugi pracuje non stop w pokoju Karoliny, bo właśnie tam mamy największy problem z wilgotnością powietrza.

Od kiedy je stosujemy powietrze w naszym mieszkaniu jest znacznie lepsze. Wprawdzie kiedy suszymy pranie (Mikołaju przynieś mi proszę suszarkę kondensacyjną 😆 )  para nadal skrapla się na szybach, ale kiedy tego prania nie ma, problem praktycznie przestał dla nas istnieć, a bywało już naprawdę kiepsko. Wystarczyło, że cała nasza czwórka zamknęła się w salonie, a okna były całe zaparowane.

Osuszacze są naprawdę proste w obsłudze. Trzeba jedynie podłączyć je do zasilania, przycisnąć włącznik i czekać aż zbiornik na wodę się napełni – wtedy osuszacz świeci światłem czerwonym. Następnie wodę należy z niego wylać, wyczyścić i ponownie włączyć. Zbiornik ma pojemność 600 ml, więc w naszych warunkach domowych, opróżniamy go około raz na trzy dni. Poza tym osuszacze Deri są na tyle ładne, że dobrze komponują się z nowoczesnym wnętrzem. 

Warto również zaopatrzyć się w higrometr, który pokaże nam poziom wilgotności względnej w naszym mieszkaniu. Zwykły włosowy w zupełności wystarczy, by sprawdzić jej poziom w miejscach szczególnie narażonych na pojawienie się tego problemu. Jeśli wilgotność względna nieustannie przekracza poziom 60% należy zacząć działać, by nie dopuścić do eskalacji problemu. W końcu dbamy w ten sposób o zdrowie swoje i najbliższych.

Nie wolno również zapominać o wietrzeniu mieszkania. Najlepsze efekty przynosi krótkie aczkolwiek intensywne wietrzenie, szczególnie w takim okresie jaki mamy teraz. Warto więc otwierać okna na całą szerokość codziennie na 10 minut rano i 10 minut wieczorem. Zapewnisz sobie wtedy dostęp świeżego powietrza, ale nie dopuścisz do nadmiernego wychłodzenia mieszkania, jak w przypadku długotrwałego wietrzenia poprzez uchylone okna.

I muszę jeszcze wspomnieć o czymś niezwykle banalnym o czym zapominamy, a co ma ogromny wpływ na funkcjonowanie wentylacji w mieszkaniach – kratki wentylacyjne należy czyścić. Sama czasem o nich zapominam i widzę jaki mają one wpływ na funkcjonowanie naszej wentylacji.

Jeżeli u Ciebie również występuje problem nadmiernej wilgotności to nie lekceważ proszę tego problemu. Dbając o jakość powietrza w Twoim domu dbasz o zdrowie swoje i swoich najbliższych. Czasem wystarczy zrobić naprawdę niewiele, by poprawić sobie komfort życia. Nadmierna wilgotność, a w jej konsekwencji grzyb, może narobić prawdziwego spustoszenia w organizmach Twoich domowników. 

Partnerem wpisu jest marka Overmax Home. 

You Might Also Like