KSIĄŻKI

Wszyscy ziewają, a Ty?

23 listopada 2018

Od czasu do czasu w moje ręce wpadają fenomenalne książki. Niestety, mam bardzo mało czasu na czytanie dla relaksu, więc najczęściej w moim koszyku lądują pozycje dla dzieciaków, a nie dla mnie. Do tej pory były to głównie książki dla Karoliny, ale od mniej więcej dwóch miesięcy to Michał jest największym miłośnikiem czytania w naszym domu. Do tego stopnia, że niektóre z jego książeczek czytamy z nim po 20 razy dziennie – do znudzenia. Naprawdę, czasem musimy odkładać je wysoko, bo ile można męczyć tę samą książkę? Twoje dzieci też tak mają?

Jedną z tych książek, które wałkujemy jest Wszyscy ziewają autorstwa Anity Bijsterbosch. Jest ona autorką nie tylko tekstów, ale też ilustracji, które są przepiękne. Żywe, kolorowe i przyciągające wzrok. W książce, jak wskazuje sam tytuł, ziewają dosłownie wszyscy, ba nie tylko w książce… Ja ziewam nawet pisząc tę recenzję, bo myślę o tej książce. Nie kojarzę innej lektury, która miałaby tak ogromny wpływ na czytelnika.

Ziewanie jest podobno zaraźliwe, a mój małżonek twierdzi, że jeśli nie ziewniesz, jeśli ktoś właśnie to zrobił w Twoim towarzystwie, to niestety, ale jesteś psychopatą albo masz zadatki na takiego. 🙂 Podczas czytania tej książki takiego problemu nie ma – ziewają wszyscy. Wszystkie zwierzaczki w niej przedstawione, bobas, czytelnicy i Ci, który przypadkowo jej słuchają. Serio! Nie wierzysz?

I co? Udało Ci się nie ziewnąć?

Książka jest naprawdę mega. Już dawno żadna pozycja, mimo posiadania tak niewielkiej ilości tekstu, nie podobała mi się tak bardzo. Autorka miała naprawdę genialny pomysł. Pozycja ta sprawdzi się zarówno podczas usypiania 1,5 rocznego szkraba jak i pięciolatki. Każde z dzieci wyciągnie z niej coś dla siebie. A wiesz co w tej książce jest najlepsze? Jest to książka aktywizująca. Nie dość, że masz ochotę ziewnąć tak jak jej bohaterowie, to możesz to robić razem z nimi – otwierając im szeroko buźki. Michał jest zachwycony i za każdym razem otwiera tzw. okienka, ziewa z bohaterami książki i przygląda się ich uzębieniu. 

Czy książka ma jakieś minusy? Ma, ale tylko jeden. Mogłaby być dziecioodporna, bo czytanie jej kilkanaście razy dziennie, sprawia, że jej cienkie kartki, dość szybko obrywają. Twarda oprawa jest super, ale wewnętrzne strony, jak na książkę dla takich maluchów, mogłyby być nieco grubsze. Mimo to, książkę polecam z całego serducha. Już dawno się tak nie naziewałam 🙂 

Książkę do recenzji przekazało wydawnictwo Adamada. 

Polecane dla Ciebie