W SZCZECINIE

Syrenie Stawy – świetne miejsce na mapie Szczecina

12 listopada 2018

Jedną z przyczyn, czemu przed niemal siedmioma laty zainteresowaliśmy się kupnem mieszkania, w którym właśnie teraz piszę ten tekst, była niewielka jego odległość od Lasku Arkońskiego. Dla niewtajemniczonych, jest to potężny, niemal 977-hektarowy teren leśny położony tuż przy kilku szczecińskich osiedlach. Ten park leśny przepełniony jest atrakcjami, malowniczymi ścieżkami i poniemiecką historią.

Nigdy jakimiś wielkimi fanami spacerów nie byliśmy (wliczając w to naszego leniwego psa), ale opisywane miejsce nawet nam wydaje się magiczne. Był okres, gdy Karolina była mała, że spacery urządzaliśmy tam niemal codziennie. Z czasem jednak obowiązków przybyło, a wolny czas umknął gdzieś niepostrzeżenie. Dwójka dzieci, przedszkole, żłobek, praca, szkoła i inne codzienne obowiązki sprawiły, że o częstych spacerach musieliśmy zapomnieć. W dodatku, przez jedną przeciągającą się inwestycję drogową, dojście do Lasku Arkońskiego od strony naszego osiedla zostało znacznie utrudnione. Chcąc tam dotrzeć z wózkiem, musimy nadłożyć naprawdę znaczny kawałek drogi, a i tak w kilku miejscach wózek z pasażerem wziąć w ręce i przenieść o kilka metrów.

Korzystając z długiego weekendu na początku listopada postanowiliśmy wreszcie zmierzyć się z naszym lenistwem i korzystając z niezłej, jak na tę porę roku pogody odwiedzić dawne, leśno-parkowe kąty na Arkonce. Główną przyczyną tego spacerowego kierunku była jednak chęć zobaczenia na własne oczy efektu zakończonej niedawno inwestycji polegającej na zagospodarowaniu Syrenich Stawów – miejsca ze wszech miar na tę inwestycję zasługującego.

Syrenie Stawy to zespół jezior położony w samym sercu parku leśnego. Na tym terenie, na długo przed wojną znajdowało się założone przez Johannesa Quistorpa sanatorium oraz wspaniała restauracja. Zabudowania po wojnie uległy całkowitemu zniszczeniu, a Syrenie Stawy na długie lata zostały niemal zapomniane.

Koncepcja zagospodarowania tego terenu i przekształcenia go w ogród botaniczny pojawiła się w roku 2010, a jej autorem był nie kto inny, jak… Leszek Herman – architekt, pasjonat historii Szczecina i autor książek, których recenzje znajdziecie na naszym blogu. Przygotowany przez Hermana program objął m.in. rekultywację stawów, budowę nowych obiektów – w tym obiektu dydaktycznego z oranżerią, azylu dla ptaków oraz wież widokowych. Koncepcja robiła świetne wrażenie, ale jak to często bywa, z braku środków nie została zrealizowana.

Na początku 2018 roku, gdy wydawało się, że o rekultywacji Syrenich Stawów możemy już zapomnieć, Miasto Szczecin otrzymało unijne dofinansowanie do realizacji części zaplanowanych prac. Oranżeria i wieże widokowe ostatecznie nie powstały, ale sam teren został świetnie zagospodarowany. Nam, pomimo jesiennej aury, podobało się tam bardzo.

Zanim jednak tam dotarliśmy musieliśmy odpowiednio przygotować się do nieco dłuższego niż zwykle spaceru. Choć tegorocznej jesieni nie można zarzucić fatalnej pogody, słońce nie grzeje już tak, jak jeszcze przed kilkoma tygodniami. Wystarczy odrobina nieco silniejszego wiatru (a takiego mamy w Szczecinie pod dostatkiem), żeby zwyczajnie zmarznąć na kość. Z drugiej strony, gdy ubierzemy się zbyt ciepło, po kilku minutach ganiania za dzieciakami, również mamy dość.

Na taką pogodę, jaką mamy teraz za oknami, moim zdaniem najlepszy jest ciepły polar i lekka kurtka, albo bluza z kapturem. To połączenie sprawi, że się nie przegrzejemy próbując nadążyć za dziećmi, ani nie zmarzniemy podczas dłuższego spaceru. Ja ze swojej strony polecam markę własną odzieży outdoorowej Wanabee dostępną w sieci sklepów GO Sport. Ta niedroga i dobra jakościowo odzież nie będzie obciążeniem dla Waszego portfela, a sprawi, że podczas jesiennych spacerów będzie Wam naprawdę ciepło. 

I aż żal, że do wiosny, kiedy to Syrenie Stawy tętnić będą życiem i uwodzić wspaniałymi kolorami, pozostało jeszcze tak dużo czasu. To naprawdę wspaniałe miejsce i wart zobaczenia cel spacerów po Lasku Arkońskim i położonym nieopodal Parku Kasprowicza.