DOM I WNĘTRZA

Moje doświadczenia z robotem do mycia szyb

22 października 2018

Są kobiety, które sprzątanie relaksuje, które przy tym odpoczywają, ale są też takie, którym utrzymanie porządku w domu przychodzi z trudnem, a sam proces jest jedną  z najbardziej nielubianych czyności wykonywanych w domu. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, głównie dlatego, że sprzątanie mieszkania przy dwójce aktywnych dzieci można określić mianem syzyfowej pracy.

Każdy kto ma dzieci doskonale zdaje sobie sprawę, że utrzymanie porządku nawet w małym mieszkaniu (a może szczególnie w małym?) to naprawdę ciężka praca. U nas wygląda to mniej więcej tak, że ja w jednym pokoju sprzątam, a w tym samym czasie, w drugim pokoju Karolina i Michał robią taki rozgardiasz, że nie da się przejść nie stając gołą (a jakże!) stopą na zabawce. Tylko czemu zwykle tą zabawką są klocki Lego? 

Dzieciaki niestety nie ułatwiają nam sprawy. Moje wprawdzie garną się do roboty, bo Karolina niejednokrotnie prosiła o wręczenie jej np. mokrych chusteczek do wcierania kurzu czy jej własnego zestawu z miotłą, wiaderkiem czy mopem. Michał natomiast naśladuje ją na każdym kroku, więc sam równie często śmiga po mieszkaniu z zabawkowym odkurzaczem.  Niestety zwykle kończy się to tak, że po tej pomocy, muszę ogarniać mieszkanie raz jeszcze. 

Jest kilka obowiązków domowych, których wręcz nie znoszę, a są to: prasowanie, zmywanie i mycie okien. W tym pierwszym zwykle wyręcza mnie mąż, w drugim zmywarka, a w trzecim? Do niedawna wydawało mi się, że nic nie może mnie w tym wyręczyć, ale w moje ręce wpadł robot do mycia szyb Mamibot Glassbot.

Po kilku tygodniach użytkowania jestem w nim absolutnie zakochana, ale początkowo byłam do niego nastawiona bardzo sceptycznie. Po pierwszym użyciu miałam nawet ochotę schować go głęboko do szafy. Wynikało to z tego, że swoje pierwsze mycie musiał wykonać na mega brudnych oknach, takich których wcześniej nie myłam przez kilka miesięcy, przez co wszystko rozmazał i zostawił je w gorszym stanie niż były. Przeraziłam się, ale postanowiłam spróbować raz jeszcze. W końcu miał do wykonania nie lada zadanie. Nawet myjąc ręcznie za pierwszym razem nie usuwamy całego brudu.  

Za drugim razem spisał się nieco lepiej. Poradził sobie z tym uporczywym brudem, ale niestety pozostawił po sobie smugi. Okna na pierwszy rzut oka wyglądały na czyste, ale kiedy spojrzało się na nie pod kątem lub w pełnym nasłonecznieniu, było widać, że nie są umyte prawidłowo. Wtedy pomyślałam, że jego producent stosuje niezły chwyt marketingowy, chwaląc się, że urządzenie nie pozostawia smug. Moje okna wyglądały znacznie lepiej po myciu ręcznym.

Powiedziałam sobie jednak, że do trzech razy sztuka i jak za trzecim się nie uda, to odeślę go do sklepu i nie będę bawiła się w jego opisywanie. Wtedy jednak postanowiłam coś zmienić w sposobie mycia. Do tej pory stosowałam się do zaleceń producenta, czyli używałam dostarczonego z urządzeniem płynu i spryskiwałam nim nakładki z mikrofibry. Zdecydowałam się użyć jednego z popularnych płynów drogeryjnych i nie psikać nim na nakładki, a bezpośrednio na szyby. To okazało się strzałem w dziesiątkę! Szyby wprawdzie nie były bardzo brudne przed myciem, ale po poprzednim nieudanym myciu, były całe w smugach. Tym razem robot rozprawił się z nimi doskonale. W końcu mam czyste okna bez smug. 

Moje doświadczenie pokazuje, że czasem informacje zawarte w instrukcji obsługi, nie sprawdzają się i należy samemu szukać rozwiązań. Gdybym od początku wiedziała, że robota lepiej nie stosować, do szyb, które nie były myte przez kilka miesięcy, to pewnie uniknęłabym rozczarowania. Teraz jestem o tę wiedzę bogatsza. Jeśli więc kupiłaś robota do szyb, przetrzyj je najpierw z grubsza i dopiero potem zacznij go używać. Myjąc ręcznie, też najpierw zmywamy ten brud z szyb, a dopiero potem polerujemy, więc nie można oczekiwać od urządzenia, że rozprawi się z brudem już po jednorazowym umyciu. Ja się tego spodziewałam i chyba dlatego moje rozczarowanie Glassbotem, było aż takie duże. 

Zastosowanie płynu drogeryjnego i spryskanie szyby bezpośrednio sprawiły, że robot pozostawił szyby czyste. Czy nieskazitelnie czyste? Nie do końca. Większość powierzchni szyby, wygląda naprawdę świetnie, ale robot pomimo swojego kwadratowego kształtu nie dojeżdża do samych brzegów okna. W tym miejscach pozostawia okna niedomyte. Jednak procent niedoczyszczonej powierzchni okna jest tak znikomy, że kompletnie mi to nie przeszkadza. Równie dobrze, gdyby mnie to jakoś mocno irytowało, to mogłabym tę część doczyścić ręcznie. Tylko po co? Nie mam aż takiego ciśnienia i w zupełności wystarcza mi efekt osiągnięty Glassbotem. Sanepid (patrz mama) na bank tego nie zauważy. 

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie muszę myć tych okropnych szyb ręcznie. Dzięki temu, czas dotychczas spędzany na myciu szyb, mogę przeznaczyć na coś innego. Musisz jednak wiedzieć, że to nie jest tak, że włączasz robota i sobie wychodzisz z domu. Nie jest to urządzenie bezobsługowe, więc po zakończonym cyklu mycia musisz włączyć go jeszcze raz, przekładając go uprzednio na kolejną szybę. Aż tak inteligentny nie jest, by przeskakiwać z okna na okno. Przed jego włączeniem warto też umyć ręcznie ramy, chociaż ja myję je raz na kilka miesięcy. Nie czuję potrzeby robienia tego częściej. 

Jak działa Glassbot? 

Robot do mycia okien brzmi kosmicznie, prawda? Zastanawiałam się jak to się dzieje, że on nie spada. To chyba była dla mnie największa tajemnica i jednocześnie ciekawostka. Robot po włączeniu i przyłożeniu do szyby wytwarza podciśnienie i dzięki temu nie odpada. Ma też wbudowany UPS, który pozwala mu działać jeszcze przez 20 minut po odcięciu zasilania – cały czas musi być podłączony do sieci, a przed myciem koniecznie trzeba go naładować. Na wszelki wypadek jest on też dostarczany z linką bezpieczeństwa, którą należy przywiązać do robota i gdzieś w mieszkaniu. To tylko urządzenie i awarie przecież mu się mogą zdarzyć. 

Producent dostarcza urządzenie z dwoma rodzajami wkładów czyszczących wykonanych z mikrofibry. Szary (2 szt.) – do czyszczenia na mokro, żółty (2 szt.) – do czyszczenia na sucho. Przy mocno zabrudzonych oknach warto przeprowadzić czyszczenie wstępne żółtym wkładem, wyczyścić na mokro, a na końcu wypolerować kolejnym żółtym wkładem. Porusza się po szybie w trzech trybach: N, Z i mieszanym. U mnie najlepsze efekty osiągał w trybie mieszanym. Co ważne, można nim sterować za pomocą pilota lub aplikacji w telefonie, więc jeśli robot coś pominie, to można poprowadzić go tak, by do tego miejsca wrócił.

Jak widzisz takie mycie może być czasochłonne. Ręcznie jestem w stanie umyć okna szybciej, ale w tym wypadku liczy się to, że nie muszę tego robić sama, a zaoszczędzony czas mogę przeznaczyć na co tylko zechcę. 

Czy warto kupić robota do mycia szyb?

Wszystko zależy od tego jak dużo masz tych powierzchni do umycia. Glassbot może czyścić nie tylko okna, ale również witryny sklepowe, lustra, kabiny prysznicowe i wszelkie inne szklane powierzchnie.  W przypadku małego mieszkania zakup bym rozważyła, jeśli posiadasz dzieci i zwierzaka ciągle brudzących Ci okna. U mnie to jakaś zmora. Jak nie nos psa to rączki dzieciaków, także robot pracuje na bieżąco. W przypadku dużego domu urządzenie uważam za obowiązkowe tuż obok zmywarki, pralki czy odkurzacza. U nas sprawdza się świetnie. Okna w naszym mieszkaniu są cały czas czyste. Kiedy widzę, że pojawiły się na nich pierwsze zabrudzenia, odpalam robota i w mig mam czyste szyby. Sąsiadki mogą mi go oficjalnie zazdrościć.  😆

Przeczytaj też recenzję taniego robota odkurzającego —> KLIK

Urządzenie do testów przekazała firma Mamibot. 

Polecane dla Ciebie