LIFESTYLE

Jakie cechy powinien posiadać samochód dla matki?

10 sierpnia 2018

W połowie lipca wróciłam do pracy, a to oznacza, że musiałam się przemóc i wsiąść za kółko. Mało tego, z dotychczasowego “niedzielnego kierowcy” musiałam stać się mamą codziennie zawożącą dziecko do żłobka. W konsekwencji, przeprosiłam się z długo stojącym na parkingu samochodem.

Nigdy Ci chyba o tym nie wspominałam, ale dotychczas moje przygody za kierownicą nie były jakieś spektakularne. Prawo jazdy zrobiłam wprawdzie piętnaście lat temu (!), ale praktyki mam za sobą naprawdę niewiele. Zaraz po tym jak zdałam egzamin (za trzecim razem) wyjechałam do Stanów jako au pair. Przed wyjazdem nie miałam możliwości doskonalenia swoich umiejętności, bo w rodzinie mieliśmy tylko jedno auto, a korzystał z niego mój tata. Na miejscu owszem, posiadałam swoje auto (ogromnego SUVa), ale jazda nim była naprawdę prosta. Samochód w automacie obsługuje się zupełnie inaczej niż taki z manualną skrzynią biegów. Wstyd się przyznać, ale jak pierwszy raz wsiadłam do auta po powrocie do Polski, zastanawiałam się, które to jest sprzęgło!  😳

Potem, przez długie lata, miałam przerwę w prowadzeniu. Po studiach kupiliśmy sobie z Przemkiem auto, ale ja strasznie bałam się jeździć. Właściwie do dzisiaj mam obawy jeśli mam jechać do centrum Szczecina. Mam doświadczenie w prowadzeniu samochodu na kilkupasmowych autostradach, a boję się pojechać do centrum miasta.  Ot takie dziwne ze mnie stworzenie. Tłumaczę to sobie tym, że Polacy jeżdżą jak szaleni, a w Stanach jest zupełnie inna kultura jazdy. Jak mam jechać do centrum, zdecydowanie wolę wybrać się tam komunikacją miejską niż samochodem. 

Wiesz już, że żadna ze mnie Podkalicka, więc wyobraź sobie teraz, co musiałam przeżywać kiedy okazało się, że to ja będę musiała wozić Michałka do żłobka, a potem sama jechać autem do pracy… Byłam przerażona! Na szczęście ostatnie tygodnie pokazały mi, że nie taki diabeł straszny, i że całkiem nieźle czuję się za kierownicą mojego autka. A czym jeżdżę? Samochód mam już trochę wysłużny, bo w moim posiadaniu jest Ford Focus MK1 z 2000 roku. Auto wiekowe, ale naprawdę cudowne. Z żalem będę je zmieniać. 

W związku z tym, że mojego Forda uwielbiam i niekomfortowo czuję się za kierownicą, choćby naszego drugiego auta, najrozsądniej byłoby zmienić na jego nowszą wersję. A nowy Ford Focus to byłoby coś! Chociaż mój wysłużony staruszek wcale nie jest taki zły. Ze wszystkich aut, które do tej pory prowadziłam, nim jeździ mi się najlepiej. No i ma jedną szczególnie istotną zimą cechę – podgrzewaną przednią szybę. Każdy kto spotkał się z tym gadżetem w swoim aucie, dobrze wie jaki to jest komfort. Moje kolejne auto też musi taką mieć, szczególnie, że nie posiadam garażu. Zimą sprawdza się to doskonale. Nie pogardziłabym też wyposażeniem najnowszego focusa. W mieście przydają się czujniki parkowania, zestaw bluetooth do gadania przez telefon i słuchania muzyki ze spotify’a, nawigacja (wbrew pozorom nie znam aż tak dobrze Szczecina z perspektywy kierowcy), elektryczne lusterka, podgrzewana kierownica, dwustrefowa klimatyzacja czy sterowanie głosowe – niby pierdoły, ale jakże ułatwiające życie.

Zapytałam ostatnio na facebooku na co zwracasz uwagę wybierając auto dla siebie. Padło wiele ciekawych odpowiedzi.

Zwracałaś moją uwagę na takie funkcje jak czujniki parkowania, klimatyzacja, automatyczne otwieranie bagażnika, ilość drzwi (5 obowiązkowo). Część wypowiadających się w wątku dziewczyn pisała, że auto powinno być małe, a część, że duże. Mój obecny samochód jest w kombi i chyba wolałabym coś mniejszego, szczególnie, że już jedno auto rodzinne mamy. Pięciodrzwiowa wersja hatchback chyba najlepiej mi odpowiada – byle nie sedan, bo te mi się kompletnie nie podobają. Przy dzieciakach na pewno fajną sprawą są rozsuwane drzwi, ale w związku z tym, że szukam raczej niedużego samochodu to ta opcja odpada. Nie ma też mowy o jasnej tapicerce! No i koniecznie auto z isofixem do montażu fotelika. 

Przyznam szczerze, że zostałam naprawdę zaskoczona. Nie sądziłam, że w odpowiedzi na moje pytanie, padnie aż tyle konkretnych odpowiedzi. Niektórzy faceci twierdzą, że kobiety zwracają szczególną uwagę na kolor auta, a tu proszę! Okazuje się, że jest wiele istotniejszych kwestii niż kolor, chociaż dla mnie on rówież jest ważny. Nie chciałabym jeździć autem w kolorze cytryny lub limonki, za to nie pogardzę srebrnym, granatowym czy czerwonym.

Ford Focus to naprawdę świetne auto. Szkoda mi go sprzedawać, ale ostatnie upały i jego uszkodzona klimatyzacja zmuszają mnie do zmiany na coś nowszego i sprawnego. Chociaż wiem, że ciężko będzie mi się z nim rozstać, bo wbrew powszechnej opinii Fordy to naprawdę dobre samochody. Nasz służył nam przez ostatnie sześć lat i przez ten okres ani razu nie zaskoczył nas żadną przerażającą usterką. Myślę, że jak już zdecyduję się go sprzedać, to kolejny właściciel również będzie z niego zadowolony. Mi na pewno będzie go brakowało.

Polecane dla Ciebie