MACIERZYŃSTWO MODA I URODA

Wróciłam do pracy po macierzyńskim

16 lipca 2018

Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem to w miniony poniedziałek poszłabym do pracy. Gdyby nie te straszne choroby, które ostatnio nieźle namieszały w naszym życiu to wróciłabym na “stare śmieci” tydzień wcześniej niż to się rzeczywiście stało. I mimo, że z myślą o powrocie oswajałam się już od dłużego czasu, to i tak przeżywam, że to już koniec tego etapu mojego życia.

Ostatnio targają mną straszne emocje. W jednej chwili się cieszę, że nie będzie już “siedzenia” w domu, a w drugiej ryczę jak bóbr i nie mogę uwierzyć w to, że minęło już ponad 1,5 roku od kiedy poszłam na ciążowe L4. Minęła cała ciąża, minął urlop macierzyński i minął urlop wypoczynkowy. Czas zderzyć się z rzeczywistością.

Michał chodzi do żłobka

Michałek już jakiś czas temu rozpoczął adaptację w żłobku i niestety jest tak jak się spodziewaliśmy. Płacze bardzo dużo. Czasem cały poranek, czasem całe popołudnie. A mnie boli serce, bo szkoda mi go jak cholera. Niby w tłumie, a jednak jest tam zupełnie sam – jak palec. Czuję się przez to wyrodną matką i boli mnie to, że nie mogę przebywać z nim tyle ile bym chciała, ile on by chciał. Ominie mnie pewnie dużo istotnych momentów. Boję się, że nie zobaczę jego pierwszych w pełni samodzielnych kroków. A do tego ten płacz, który słyszę w głowie jeszcze długo po odstawieniu go do żłobka. Doskonale zdaję sobie sprawę, że większość dzieci płacze, kiedy przychodzi moment rozstania z mamą, ale teraz płacze moje dziecko. Mój największy skarb. Inne dzieci w tym momencie nie mają dla mnie żadnego znaczenia.

Niby się cieszę, a jednak czuję niepokój

Jestem rozbita. Z jednej strony przeżywam ten żłobek, a z drugiej powrót do pracy. W firmie bardzo dużo się zmieniło. Z ekipy, z którą pracowałam, w moim dziale została już tylko jedna osoba – na szczęście ta z którą byłam najbliżej, ale nadal tylko jedna z ośmiu. Masakra! W mojej głowie kłębią się pytania. Czy nowe osoby mnie zaakceptują? Czy ja odnajdę się w ich towarzystwie? Czy poradzę sobie ze zmianami wprowadzonymi podczas mojej nieobecności? Jestem przekonana, że pracy będzie dużo, zresztą jak zawsze. I chociaż czasem wychodziłam stamtąd nieźle wkur%?, to lubiłam tę pracę. Dlaczego? Bo firmę tworzą ludzie. Tylko cholera teraz tych ludzi tam nie ma. Część osób pewnie wróci po zakończeniu urlopów macierzyńskich, ale teraz będę musiała dopasować się do zupełnie nowych i nieznanych mi współpracowników. Boję się, że będzie ciężko. Wbrew pozorom jestem dość nieśmiałą osobą, której ciężko jest obdarzyć nowo poznane osoby zaufaniem. Kiedyś wprawdzie taka nie byłam, ale kilka razy dostałam już pstryczka w nos i teraz przychodzi mi to z trudem. Martwię się, że nie będę mogła odnaleźć się w tej sytuacji, ale jednocześnie cieszę się, że wyjdę do ludzi. Stęskniłam się już za dorosłymi, z którymi mogę porozmawiać o czymś innym niż o dzieciach. 

Boję się także o to czy poradzę sobie organizacyjnie. Praca, dom, mąż i dwójka dzieci. Do tej pory rzadko udawało mi się wygospodarować czas tylko dla siebie, a teraz będzie jeszcze trudniej. Ilość obowiązków domowych niestety się nie zmniejsza, a czas na nie ulegnie radykalnemu skróceniu. Gdzie w tym wszystkim znaleźć czas na spędzenie miłych chwil z każdym z dzieci, z mężem? Nie chciałabym by którekolwiek z nich poczuło się zaniedbane przez to, że wróciłam do pracy. Przede mną wielkie wyzwanie. Czy mu podołam? Czy odnajdę się w roli pracującej żony i mamy? 

A co z blogiem?

Zastanawiam się też czy to całe blogowanie jest dla mnie. Bo wiesz, ja nie umiem się sprzedać, zabiegać o czytelnika, nie mam czasu na promowanie bloga, nie poświęcam mu tyle czasu ile radzą specjaliści od blogowania, ale lubię go prowadzić. Pewnie teraz, kiedy wróciłam już do pracy częstotliwość publikacji się zmniejszy, a statystyki polecą na łeb na szyję. Mam jednak nadzieję, że Ty wierny czytelniku nadal ze mną pozostaniesz i będziesz czekać na kolejne teksty. Wiedz, że bardzo doceniam to, że tu zaglądasz. Dzięki Tobie mam ochotę rozwijać swoją pasję dalej, pisać o naszych doświadczeniach, dzielić się z Tobą naszym sposobem na życie i pomagać Ci chociaż trochę odnaleźć się w rodzicielstwie. Dziękuję, że jesteś i mam nadzieję, że nadal będziesz. <3 

Proszę Cię byś trzymał za mnie kciuki, by udało mi się wszystko pogodzić tak, by nikt na tym nie ucierpiał – ani ja, ani moja rodzina, ani Ty.


Kombinezon, okulary, i torebka pochodzą ze sklepu bonprix.pl

Polecane dla Ciebie