MACIERZYŃSTWO

Apel do bywalców przychodni

21 maja 2018

Wczoraj skończył mi się urlop macierzyński. Uwierzysz w to? Michałek już jutro skończy rok, a przecież dopiero co szykowałam dla niego wyprawkę, kupowałam wózek i organizowałam jego kącik w naszej sypialni. To aż niemożliwe. Ale ja nie chciałam dzisiaj o Michale, a o czymś zupełnie innym.

Z racji tego, że od dzisiaj jestem na urlopie wypoczynkowym to mój pracodawca zgodnie z przepisami wysłał mnie na badania kontrolne, chociaż do mojego faktycznego powrotu do pracy jeszcze ponad 1,5 miesiąca. Przepisy jednak mówią o tym, że po zwolnieniu lekarskim i urlopie macierzyńskim a przed urlopem wypoczynkowym trzeba wykonać badania u lekarza medycyny pracy. 

Nie byłoby w tym nic dziwnego i pewnie nie napisałabym o tym ani słowa, bo i po co, ale wydarzyło się coś, o czym moim zdaniem należy napisać. Zaciekawiona/y?

Z racji tego, że nie miałam z kim zostawić Michała, musiał on pojechać razem ze mną. Odpukać przespał prawie cały pobyt (2 godziny), więc jakoś udało mi się przetrwać ten czas. Ale co  by było, gdyby zachowywał się inaczej? 

Jadąc tam raczej nie spodziewałam się tłumów, szczególnie że Przemek był tam na badaniach kilka dni wcześniej i z jego relacji wynikało, że idzie szybko i gładko. Problemów więc nie zakładałam. I w sumie u samego lekarza medycyny pracy było ok. Jak tylko odeszłam od rejestracji zostałam przyjęta, ale z racji pracy przy komputerze zostałam jeszcze skierowana do okulisty. I tu zaczęły się schody. Pani rejestratorka poinformowała mnie, że przede mną są cztery osoby. Jak się później okazało nie cztery a dziesięć. Sami mężczyźni. Uwierzysz, że Ci mężczyźni kłócili się pomiędzy sobą, który z nich jest w kolejce przed którym? Ja nie wiem skąd oni się urwali, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Oni chyba też nigdy nie widzieli kobiety z dzieckiem, bo raz – ani jeden nie ustąpił mi miejsca, dwa – żadnemu nie przyszło do głowy by przepuścić mnie w kolejce. Pewnie, mogłam poprosić, ale po tym co widziałam to strach było się odezwać. To, że nie ustąpili mi miejsca to jeszcze przeżyję, w końcu mamy równouprawnienie i nie mogę tego żądać, chociaż kultura tego nakazuje. Boli mnie jednak fakt, że żaden z Panów nie wykazał się odrobiną empatii w kierunku matki z małym dzieckiem. Żaden z nich nie pomyślał, że dla tego malucha w wózku czekanie ponad godzinę w kolejce może być nieprzyjemne i nudne.  

W sumie nie pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją. W naszej osiedlowej przychodni zawsze muszę walczyć z wieloma osobami o to, by wpuszczono Michałka bez kolejki na pobranie krwi. Ale wtedy to najwięcej do powiedzenia mają kobiety. Co w zasadzie zawsze najbardziej mnie dziwi, bo przecież te kobiety również są matkami, więc wydawałoby się, że doskonale rozumieją fakt, iż pobieranie krwi u dziecka to żadna zabawa. No cóż – jest jak jest.

I teraz do Ciebie czytelniku, który zawsze masz najwięcej do powiedzenia w kolejce w przychodni.

Matki nie chodzą do lekarzy dla przyjemności. Jest wiele fajniejszych miejsc, w których można spędzić miło czas, a przychodnia jest zdecydowanie na szarym końcu tej listy. Rzekłabym nawet, że na tej liście jej nie ma. Uwierz mi, najchętniej nie chodziłabym tam wcale. To naprawdę żadna frajda. Co może być przyjemnego w siedzeniu kilka godzin w zarazkach? Mam więc do Ciebie prośbę. Następnym razem jak zobaczysz w takiej kolejce matkę z małym dzieckiem to zwyczajnie ją przepuść. Dla niej to będzie znaczyło naprawdę wiele. Tobie nic się nie stanie jeśli poczekasz w tej kolejce 10 minut dłużej, a 10 minut dla marudnego i zmęczonego dziecka, i martwiącej się o zdrowie malucha matki, to naprawdę kawał czasu.  Jest to dla Ciebie do wykonania?

Polecane dla Ciebie