MACIERZYŃSTWO MODA I URODA

Co sprawia mi radość?

16 maja 2018

Od jakiegoś czasu uczę się cieszyć z małych rzeczy i je dostrzegać w moim codziennym życiu. Czy Ty też gdzieś się w tym wszystkim zagubiłaś i trudno jest Ci się cieszyć z rzeczy z pozoru nieistonych? Ja tak właśnie mam. A przecież mieszka ze mną pod jednym dachem dwoje najlepszych nauczycieli. Bo kto jak nie dzieci potrafi lepiej okazywać radość z każdej małej pierdoły? Karolina jest mega radosnym dzieckiem. Cieszy ją wszystko – od motylka fruwającego w parku po nowe ekstra wypasione zabawki. Prawda jest jednak taka, że nic nie cieszy jej tak bardzo jak wspólnie spędzony czas.

A co mnie cieszy? Jeszcze niedawno powiedziałabym, że święty spokój, ale prawda jest taka, że w moim życiu jest niewiele miejsca na spokój. Jeśli jesteś mamą to z pewnością wiesz o czym piszę. Więc jak może mnie cieszyć coś czego prawie nie doświadczam? Chociaż idąc tym tropem, to chyba właśnie takie rzeczy cieszą najbardziej, nie? 

Chciałabym się kiedyś ponudzić. Boże, dopóki nie napisałam tego zdania, to nawet nie wiedziałam jak bardzo chciałabym się ponudzić. Ale wiesz, tak jak za dawnych lat. Mogłabym się tak chociaż na jeden dzień cofnąć w czasie, choćby o dekadę. Kiedy moim jedynym problemem było to, w co się ubrać do pracy albo czy iść na zajęcia, czy też nie. Kiedy wstawałam o 10 rano, robiłam sobie śniadanie i wracałam do łózka, by cały dzień oglądać seriale. Ech… 

No, ale koniec narzekania. Nie jestem wszak jedyną matką na świecie i nie ja jedna mam problemy z organizacją własnego czasu. Ale dzięki temu, że moje życie wygląda tak jak wygląda, nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy. Teraz coś co kiedyś nie miało większego znaczenia stało się prawdziwą przyjemnością. Mało tego cieszą mnie rzeczy, które kiedyś wydawały mi się najwięszą karą. No bo jak wytłumaczyć chęć pracy w ogródku? Jako dziecko nigdy tego nie lubiłam i zawsze się migałam. Teraz doszło do tego, że kupiliśmy własną działkę rekrecyjną a pielęgnacja ogrodu sprawia radość nie tylko mi, ale również Przemkowi. 

Jakiś czas temu obiecałam też sobie, że będę starała się wygospodarować więcej czasu dla siebie. Muszę Ci się tutaj przyznać, że bardzo rzadko mi się to udaje. Założyłam sobie, że będę poświęcała czas na pielęgnację własnego ciała i duszy. Efekty są marne. Od czasu do czasu znajdę chwilę dla siebie, ale częstotliwość tych chwil nie powala. Dlatego właśnie jak tylko mi się uda ten czas wygospodarować to cieszę się z tego jak dziecko. Co chwilę kupuję jakieś nowe balsamy do ciała czy kremy a nie mam kiedy ich używać. Dobrze, że nie widzicie w jak opłakanym stanie są moje nogi. Suche jak cholera! Czasem chciałabym wyskoczyć na cały dzień do spa, żeby ktoś wziął mnie w obroty – zrobił masaż, jakiś zabieg nawilżający czy wydepilował tu i tam. Tylko jak, skoro ciągle mam przy piersi małego ssaka? Wiem, że są laktatory, nawet takowy posiadam, ale Michał ani myśli o butelce. Wiem też, że jak wrócę do pracy to będzie mi brakowało tego siedzenia w domu i dopiero wtedy zacznę narzekać na brak czasu, więc teraz cieszę się każdą, ale to każda chwilą, kiedy mogę zrobić coś dla siebie. Nawet głupie posmarowanie nóg balsamem czy zrobienie maski na włosy sprawia mi ogromną radość.

Wśród moich postanowień na ten rok jest właściwie jedna rzecz, którą udaje mi się realizować praktycznie co miesiąc. I przyznam Ci się, że jestem w szoku! Biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory wychodząc po zakupy dla siebie zawsze wracałam z torbą rzeczy dla dzieciaków, to cieszy mnie to jeszcze bardziej. Tak, udaje mi się robić zakupy dla siebie. Uwierzysz w to? To nowe jeansy, to bluzki, to jakaś sukienka, ale ostatnio mam też fazę na buty! W ostatnim czasie zamówiłam ich całe mnóstwo. Tutaj z całego serca polecam Ci odkryty przeze mnie niedawno sklep z obuwiem <klik>. Warto do niego zajrzeć, bo ma naprawdę szeroki asortyment dobrych jakościowo butów dla całej rodziny. Co ważne w całkiem fajnych i przyjaznych dla portfela cenach. Ja zamówiłam tam dwie widoczne na poniższym zdjęciu pary i jestem nimi zachwycona. Pasują idealnie i są mega wygodne. A dla niebieskich koturnów Mexx straciłam głowę.  Taka ze mnie typowa baba, że zakupy poprawiają mi humor. Ty też tak masz?

Ogromną radość sprawiają mi też wszelkie spotkania blogerskie. Wprawdzie nie czuję się jakoś mega związana z tym światem, bo nie jestem blogerką przez duże B, ale możliwość spotkania się z osobami z branży i inwestowanie w rozwój bloga, to jest coś co lubię. W ostatnim czasie mieliśmy z Przemkiem okazję uczestniczyć w Blog Conference Poznań, a wkrótce wezmę udział w Blog Matters. Takie spotkania dają dużego motywacyjnego kopa i po każdym mam w głowie pełno pomysłów, więc zawsze chętnie w nich uczestniczę.

Ale wiesz co tak naprawdę sprawia mi największą radość? Możliwość spędzenia wolnego czasu z rodziną. Nie tak jak codziennie, bo dzieciaków miewam po dziurki w nosie, ale kiedy Przemek jest z nami jest zdecydowanie łatwiej i przyjemniej. Wtedy jestem właśnie najszczęśliwsza. Bycie mamą to ogromne wyzwanie, z którym czasami sobie nie radzę, ale kiedy jesteśmy wszyscy razem problemy nie mają żadnego znaczenia. Mogę narzekać, denerwować się i wkurzać, ale to właśnie moje dwa szkraby i mój ukochany mąż i możliwość spędzenia z nimi czasu sprawia, że jestem naprawdę szczęśliwa. 

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem Footway.pl 

Polecane dla Ciebie