MACIERZYŃSTWO

W czterech literach się poprzewracało

11 maja 2018

Maj to miesiąc komunii. Blogerzy  prześcigają się publikując propozycje prezentów dla małych „komunistów”, a ja się zastanawiam. Wprawdzie nie mamy w tym roku żadnej komunii w rodzinie, ale z racji posiadania dzieci i chrześniaków temat jest mi bliski. Dlatego rozmyślam. Wiesz nad czym?

Zastanawiam się czy ten świat zwariował? Patrzę na te propozycje i nie wiem czy to dzieci mają teraz takie wymagania co do prezentów, czy to rodzice zwęszyli okazję? Na listach prezentowych kasa, komputery, telefony komórkowe, drony, quady, tablety, telewizory itd. Wszystko z wyższej półki. To dzieciom się w czterech literach poprzewracało czy rodzicom? 

Wiem, że są nawet przypadki kiedy rodzice wręcz wymagają od chrzestnych trzycyfrowej kwoty w prezencie lub np. laptopa za trzy koła. Podobno teraz minimum od rodziców chrzestnych to tysiąc złotych. Ja się pytam, po co? Po co dziewięcioletniemu dziecku aż tyle pieniędzy? A to mowa tylko o jednym rodzicu chrzestnym. Razy dwa robią nam się już dwa tysiące. Do tego jeszcze pozostali goście i takie dziecko w trzeciej klasie szkoły podstawowej, w dniu komunii otrzymuje od gości co najmniej średnią krajową. Możesz się na mnie złościć, bo przecież to nie moja sprawa, ale jako, że jestem tu u siebie, to mam prawo do wyrażenia opinii. 

Nie mówię, że dawanie pieniędzy w prezencie jest złe. Nie, absolutnie tego nie przekreślam. Jestem jednak zdania, że takie kwoty to już lekka przesada. Jeżeli dziecko na komunię dostaje takie prezenty to przepraszam co rodzice chrzestni podarują temu dorosłemu już dziecku w dniu ślubu? Mieszkanie, samochód, wczasy w ciepłych krajach? Doskonale wiem, że każdy daje w prezencie tyle na ile go stać. Ale nie masz wrażenia, że od kilku lat ciąży na nas jakaś taka presja? Kto da więcej, kto kupi lepszy prezent, z czyjego prezentu dziecko komunijne będzie się najbardziej cieszyć… Po co ten przepych? 

Kompletnie tego nie rozumiem. Co się stało z czasami kiedy pierwsza komunia była uroczystym dniem, w którym dzieciaki mogłby po raz pierwszy w pełni uczestniczyć we mszy świętej?  Przynam szczerze, że się nie dziwię, że w wielu kościołach zamiast sukienek komunijnych wprowadzono dzieciom alby. To co wyczyniają niektórzy rodzice to już istny cyrk. Dziewczynki idą do komunii w sukniach jak do ślubu, podjeżdżają pod kościół wynajętą bryczką, a rodzice urządzają przyjęcia wielkości wesela. I wierz mi ja tu wcale nie koloryzuję. Słyszałam o takich przypadkach. 

Pomiijam też fakt, że dziecko w trzeciej klasie szkoły podstawowej jest moim zdaniem za małe na to, by przystępować do pierwszej komunii świetej. Jest ono psychicznie niedojarzałe i nie rozumie czego w tym dniu doświadcza. Owszem zdarzają się przypadki dzieci odpowiednio przygotowanych, ale są to jednostki. Nic więc dziwnego, że większą atrakcją dla niego jest przyjęcie komunijne i prezenty niż sam fakt przystąpienia do sakramentu.

A Ty jakie masz odczucia w tej kwestii?

Zdjęcie głównie: flickr.com: Andrés Nieto Porras

Polecane dla Ciebie