KSIĄŻKI RECENZJE

Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy? – Początek

2 marca 2018

Najnowszą powieść Dana Browna czyta się świetnie. Wpływ na to ma z pewnością, będący już niejako znakiem rozpoznawczym twórczości tego pisarza, serialowy sposób prowadzenia akcji. Podobnie jak w serialach typu 24, kolejne poznawane przez nas urywki fabuły zazębiają się w taki sposób, że zaciekawieni rozwojem sytuacji, dawkujemy ją sobie w coraz większych ilościach. Pomysł świetnie sprawdził się w Aniołach i Demonach, Kodzie Da Vinci, Zaginionym Symbolu oraz Inferno – dało wielką frajdę też i tutaj. Mimo wszystko, po przeczytaniu Początku czuję mały niedosyt.

Teoretycznie wszystko w tej książce jest w jak najlepszym porządku. Robert Langdon w towarzystwie pięknej partnerki rozwiązuje zagadki związane z symbolami pięknego miasta, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że kolejny czarny charakter planuje zrobić krzywdę innym, a gęstą atmosferę potęguje fakt, że nasi bohaterowie właściwie nikomu nie mogą ufać. Wypisz wymaluj, schemat, który przyłożyć możemy do poprzednich, bardzo udanych powieści Dana Browna. Z jakichś względów jednak to, co sprawdzało się kiedyś, teraz nie robi już tak dużego wrażenia.

Akcja Początku rozgrywa się w trzech hiszpańskich miastach: Bilbao, Madrycie i Barcelonie i to właśnie ostatnie z nich staje się główną areną zmagań naszych bohaterów. Słynąca z prac Antoniego Gaudiego i Jeana Miro stolica Katalonii okazuje się być jednak zdecydowanie mniej symbolicznym miastem niż Stambuł, Rzym, Paryż i Florencja, które wcześniej dane nam było zwiedzać wraz z Robertem Langdonem. Bohaterowie Początku pojawili się Sagrada Familia i Casa Mila i to w sumie tyle (Jak można być w Barcelonie i nie zobaczyć Park Guell?). Wielka szkoda, że Brown tym razem średnio przyłożyć się do poznania miasta, w którym umieścił akcję swojej powieści.

Zawodzi też przygotowany przez Browna suspens. Nie wiem, czy jestem taki sprytny, czy może za dużo czytam i oglądam kryminałów, ale zagadkę rozwiązałem niemal natychmiast po właściwym zawiązaniu się akcji. Nieco zbyt płytka wydaje się też stworzona na potrzeby Początku, filozoficzno-naukowa podbudowa powieści.

Ze wszystkich książek o Robercie Langdonie, tę uważam za najsłabszą. Co nie znaczy, że nie warto po nią sięgnąć. Jak wspomniałem na początku, czyta się ją świetnie, a przy okazji za jej pośrednictwem poznać można świetnie historie związane z Hiszpanią. Na jesienne wieczory, jak znalazł!

Fabuła 7+/10

Akcja 7+/10

Dialogi 8/10

Podsumowanie 8/10

O książce:

Robert Langdon, profesor Uniwersytetu Harvarda, specjalista w dziedzinie ikonologii religijnej i symboli, przybywa do Muzeum Guggenheima w Bilbao, gdzie ma dojść do ujawnienia odkrycia, które „na zawsze zmieni oblicze nauki”. Gospodarzem wieczoru jest Edmond Kirsch, czterdziestoletni miliarder i futurysta, którego oszałamiające wynalazki i śmiałe przepowiednie zapewniły mu rozgłos na całym świecie. Kirsch, który dwadzieścia lat wcześniej był jednym z pierwszych studentów Langdona na Harvardzie, planuje ujawnić informację, która będzie stanowić odpowiedź na fundamentalne pytania dotyczące ludzkiej egzystencji.

Gdy Langdon i kilkuset innych gości w osłupieniu ogląda oryginalną prezentację, wieczór zmienia się w chaos, a cenne odkrycie Kirscha może przepaść na zawsze. Chcąc stawić czoła nieuchronnemu zagrożeniu, Langdon musi uciekać z Bilbao. Towarzyszy mu Ambra Vidal, elegancka dyrektorka muzeum, która pomagała Kirschowi zorganizować wydarzenie. Razem udają się do Barcelony i podejmują niebezpieczną misję odnalezienia kryptograficznego hasła, które stanowi klucz do sekretu Kirscha…

Polecane dla Ciebie