MICHAŁ

Michałek skończył dziewięć miesięcy

26 lutego 2018

Najpierw dziewięć miesięcy, a właściwie 37 tygodni, nosiłam go pod sercem, a teraz od 9 miesięcy jest już z nami. Nasze malutkie szczęście, które ostatnimi czasy z aniołka jakim było przez pierwszych kilka miesięcy, stało się małym diabełkiem.

Michał w ostatnim miesiącu poczynił bardzo duże postępy. Jeszcze miesiąc temu narzekałam, że nie siedzę, tak teraz siedzi, siada, wstaje, pełza a jak się zapomni to raczkuje. Podejmuje także pierwsze próby chodzenia przy meblach. Jak widzisz stał się bardzo aktywny, więc oczy musimy mieć dookoła głowy. Wielkim wybawieniem stał się dla nas kojec Easy. I pomyśleć, że całkiem niedawno zastanawiałam się nad jego sprzedażą. Bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam. 

Niestety z aktywnością w parze nie idzie zmęczenie. Nie wiem jak to jest, ale moje dzieci chyba mają w tyłkach jakieś silniczki, bo się nie męczą. Nawet jak wyglądają na zmęczone to ciężko jest je namówić do snu. Michał sypia coraz mniej. Ostatnio narzekałam na ząbkowanie, a miniony miesiąc tak dał mi w kość, że coraz częściej to ja zasypiam na siedząco a nie Misiek.

A propos ząbkowania Michał ma już sześć zębów – cztery na górze i dwa na dole. Czekamy na kolejne, bo objawy nas niestety nie opuszczają. Ostatnie tygodnie były bardzo ciężke, bo wychodziły mu dwa ponoć najbardziej bolesne zęby – siekacze pierwsze górne. Była masakra! Wszystkie objawy razem wzięte. Nawet sprawdzony przez nas pod względem skuteczności Viburcol nie dawał rady. Jedyne co mu pomagało to doustnie podany lek przeciwbólowy zawierający ibuprofen. Zostało tak do dzisiaj. Co kilka dni pozwalam sobie na środki przeciwbólowe, bo chociaż jedną noc w miarę przespać, a nie budzić się co godzinę. Coraz częściej mały ląduje w naszym łóżku, żebym nie musiała co chwilę do niego wstawać i go karmić. Być może tego nie pochwalasz, bo przecież dziecko może się przyzwyczaić do spania z rodzicami, ale wiesz co? Dobrze mi z tym. Ja naprawdę wolę się wyspać i być w ciągu dnia w miarę wypoczęta, niż chodzić non stop zmęczona. Poza tym nie znam dziecka, które spałoby z rodzicami do osiemnastki. Myślę, że jak trudny okres ząbkowania w końcu minie to będziemy uczyć Miśka samodzielnego zasypiania i wyciszania się we własnych łóżeczku. Teraz pozwalamy jemu decydować.

Rozszerzanie diety trwa. Michał uwielbia jeść. Codziennie rano wcina kaszkę z owocami, później dostaje obiadek a po południu resztę owoców ze słoiczka, która zostaje nam z rana. Oczywiście nadal wszystkim posiłkom towarzyszy mleko z piersi. Kilka osób pytało mnie o to na jaką metodę rozszerzania diety się zdecydowaliśmy. Bardzo chciałam stosować BLW, ale trochę mnie ta metoda przeraża. Poza tym to chyba nie na moje nerwy, bo boję się, że Michał ugryzie za duży kęs i się zakrztusi. Zdarzało mu się to już kilkukrotnie, za każdym razem robiło mi się ciepło. Póki co zostaliśmy przy karmieniu łyżeczką, chociaż są owoce i warzywa, które dostaje bezpośrednio do rączki. Rzuca się też na nasze jedzenie i czasem podbiera mi z talerza warzywa gotowane na parze. Myślę, że w końcu dojrzejemy i do BLW, jak Misiek przyzwyczai się do gryzienia, ale jeszcze nie jesteśmy na to gotowi.

Tak mniej więcej wyglądał u nas ostatni miesiąc. Czasowo jestem strasznie ograniczona. Michu zajmuje cały mój dzień i bywa tak, że nie jestem w stanie ogarnąć obiadu, a o sprzątaniu mieszkania nawet nie wspomnę. Bloga też trochę zaniedbałam, bo piszę głównie wieczorami. A skoro Michał zasypia o 20:30 i o 21:30 budzi się ponownie to ja zasypiam razem z nim. Wpisy piszę na raty przez kilka dni. Mam nadzieję, że nasze życie wkróce wróci to normalności, bo na dłuższą metę chyba tego nie wytrzymam. 

Dobrze, że uśmiech dziecka wszystko rekomensuje… 

 

Polecane dla Ciebie