MICHAŁ

Osiem miesięcy Michałka

29 stycznia 2018

Kilka dni temu Michałek skończył osiem miesięcy. Niby niedługo, a jednak na tyle długo, by nieźle namieszać w naszym poukładanym dotychczas życiu. Każde z nas przyzwyczaiło się do jego obecności i zmian do jakich doszło od jego narodzin. Jak co miesiąc mam dla Was podsumowanie kolejnego miesiąca jego życia. 

Ostatni miesiąc był dla naszej rodziny bardzo uciążliwy. Najbardziej jednak dla samego Michałka. Ząbkowanie trwało w najlepsze. Walczyliśmy chyba ze wszystkimi możliwymi objawami – stan podgorączkowy, biegunka, rozdrażnienie, problemy ze snem, katar – mnóstwo kataru. Misiek miał obniżoną odporność i właściwie cały miesiąc walczyliśmy z nieżytem nosa. A na pewno wiecie jak uciążliwy potrafi być katar u niemowlaka, szczególnie tego karmionego piersią. Przeszkadzało mu to strasznie. Był marudny, płaczliwy i miał problemy z jedzeniem.

W ciągu jednego dnia pojawiły się dwie górne dwójki a niespełna dwa tygodnie później górna jedynka. Tym sposobem mały ma już 5 zębów i idą kolejne, bo objawy nam nie odpuszczają. Dzisiejsza noc mnie w tym utwierdziła. Spał naprawdę niewiele, więc dzisiaj zapowiada się ciekawy dzień.

Przewlekły katar niestety doprowadził do pierwszej poważniejszej infekcji. Misio, tak jak Karolina zresztą, od kilku dni jest leczony antybiotykiem, bo dostał zapalenia ucha. Niestety katar bardzo łatwo przedostaje się do kanału usznego, szczególnie u tak małych dzieci, więc infekcje uszu zdarzają się bardzo często. Poza tym nie pomaga nam również fakt, że Karolina wiecznie przynosi jakieś choróbska z przedszkola. Rodzicom przyprowadzającym chore dzieci do przedszkola totalnie brak wyobraźni. Aż się prosi by niektórych przełożyć przez kolano. Glut po pas i kaszel to w naszym przedszkolu standard. Karolina bardzo często po powrocie informuje nas kto danego dnia kichał i kaszlał. 

Ostatni miesiąc to także intensywny rozwój fizyczny. Michałek, niczym Rambo, czołga się po całym mieszkaniu w naprawdę ekspresowym tempie. Czasem jak jest czymś podekscytowany to wygląda jakby biegał w pozycji leżącej. Poza tym nadal nie siedzi, ale wydaje mi się, że to z lenistwa. Za to próbuje wstawać, więc musieliśmy mu już obniżyć materac w łóżeczku, by nie ryzykować upadku. Wstaje przy kanapie, meblach czy trzymając się naszych nogawek. Jeszcze robi to dość nieporadnie i trzeba go asekurować, bo zdarza mu się przewrócić, ale z każdym dniem wychodzi mu to coraz lepiej. A jak tylko mu się uda to dumny z siebie uśmiecha się od ucha do ucha. 

Pomimo tego, że nie siedzi rozpoczęliśmy także rozszerzanie diety, bo wyraźnie interesuje się już naszym jedzeniem i wyciąga po nie rączki. Jako pierwszą dostał dynię, ale coś mu nie podeszła. Później była marchewka i ziemniak. Próbował też brokuła, jak gotowałam go na parze nam do obiadu. Najbardziej z tych wszystkich produktów zasmakowała mu marchewka. Za jakiś czas wprowadzimy owoce jak tylko przyzwyczai się do smaku warzyw. Szukamy teraz odpowiedniego krzesełka do karmienia. Powinno być niedużych rozmiarów i mieć regulowaną wysokość. Może ktoś z Was jakieś poleci? 

Michu ekscytuje się wszystkim co nowe. Cieszy się kiedy dostaje nowe zabawki, najbardziej jednak przyciągają go te z pokoju Karoliny, bo tam najczęściej wędruje. Tylko czekać na moment jak ona zacznie wyrzucać go z pokoju. Pilot od telewizora, telefony i wszelkie kable zdają się do niego mówić “weź mnie ośliń” bo jak tylko się do nich dorwie to trzeba je od razu zabierać. Wszystko, ale dosłownie wszystko co tylko znajdzie, ląduje w jego buzi, więc musimy bardzo uważać co zostawiamy w zasięgu jego rąk. 

Tak właśnie Michałek rozwijał się przez ostatni miesiąc. Z nadzieją czekam na pierwsze “ma-ma”, ale jeszcze się na to nie zapowiada. A na jakim etapie są teraz Wasze maluchy?

Polecane dla Ciebie