WYWIADY Z PRZYSZŁYMI MAMAMI

Wywiad z przyszłą mamą – Save The Magic Moments

W dniu dzisiejszym rozpoczynamy cykl wywiadów z przyszłymi mamami ze środowiska blogerskiego. Każda z nich jest w ciąży, każda z nich odpowie na ten sam zestaw pytań, a Wy będziecie mogli poznać je bliżej, bo to naprawdę fajne babki i miło się je czyta. 

Cykl otwiera Magdalena Erbel autorka bloga Save The Magic Moments. Dlaczego ona? Gdyż Magda jest już w 38 tygodniu ciąży, w każdej chwili może urodzić, a ja nie chiałabym odbierać Wam przyjemności jej poznania.

Kim jest Magdalena Erbel? 

Aktualnie napędzana przez hormony ciężarówka, która stara się wytrzymać do samego końca. Na blogu zaraża swoją pasją do życia, przekonując, że w życiu każdego z Nas jest mnóstwo magii – wystarczy ją dostrzec. Ciepła, rodzinna, zawsze chętna do pomocy. Nie koloryzuje, nie owija w bawełnę, jest szczera i tak też opisuje swoje macierzyństwo. Wielokrotnie zwraca uwagę, jak ważne w życiu są nasze dzieci, ale matka też! Rodzice też! Propaguje świadome macierzyństwo, zapraszając do rozmowy specjalistów. Znajdziecie u niej m.in. wywiady z doulą czy fizjoterapeutą. Pasjonatka podróży, miłośniczka zdjęć, uzależniona od książek. Stworzyła blogowy bookcrossing, który zrzesza coraz większe rzesze zwolenników. Prowadzi również własny Klub Książki “Przeczytaj i podaj dalej”

Brzmi nieźle, prawda? Przejdźmy zatem do pytań.


W którym tygodniu ciąży jesteś? Czy coś Cię w niej zaskoczyło?

Cóż, to moja druga ciąża, więc mniej więcej wiem z czym to się je, jakie mogą być objawy, jak się mogę czuć. Właśnie minął nam 38. tydzień, więc tak naprawdę jestem jeszcze w dwupaku, ale już w niezłym rozkroku. Obie ciąże mam bardzo podobne, tyle że w drugiej faktycznie wszystko jest bardziej intensywne, szybsze i mniejszą uwagę się na nią zwraca, gdyż głowę i czas zajmuje starsze dziecko. Mam większy brzuch, mam większe dziecko, więcej przytyłam, mam zachciewajki i bardziej sobie folguję. Jestem też bardziej świadomym rodzicem, ale zaskoczeń już raczej nie ma.

Jak sobie radzisz z ciążowymi dolegliwościami?

Nie mam jakiś strasznych objawów. Nie wymiotuję, nie mam żadnych chorób ciążowych. Jednak w obu musiałam sporo leżeć. O ile w pierwszej można sobie na to pozwolić, o tyle w drugiej, gdy ma się w domu już starsze dziecko, które na dodatek ma 2,5 roczku i jest żywym srebrem, jest to już o wiele trudniejsze. Wymaga logistyki i zaangażowania osób trzecich. A dolegliwości mam podstawowe, więc jest dobrze. Kocham ten stan. Dolegliwości przejdą, a ciąża trwa tylko 9 miesięcy. Dla mnie, mimo wszystko, ciąża to stan błogosławiony. To cudowne uczucie, mieć w sobie drugie życie.

Wybór lekarza prowadzącego – co Tobą kierowało, gdy wybierałaś swojego lekarza?

Ginekolog jest dla mnie bardzo ważnym lekarzem i od samego początku chodzę do jednej Pani doktor, której ufam. Bezpieczeństwo i zaufanie to podstawa. Niestety moja doktorowa nie przyjmuje już porodów i nie pracuje w szpitalu, więc tu mam sporo lęków dotyczących samego porodu, jednak nigdy nawet nie rozważałam, by moje ciąże prowadził ktoś inny.

Lęki przyszłej mamy – czy takie miewasz? Jeśli tak – to czego się najbardziej obawiasz?

Pewnie, że miewam. Tylko głupiec myśli, że wie wszytko. Lęk jest naturalną częścią ciąży i macierzyństwa. Pojawia się wraz z tymi dwoma, magicznymi kreseczkami na teście ciążowym i zostaje już do końca życia – to właśnie jest bycie mamą. Nieustająca troska o nasze maleństwo. Przy pierwszym dziecku brakowało mi pewności siebie, bałam się, że zrobię córci krzywdę, ale z czasem przeszło i gdy zaufałam sobie i swojej intuicji było już tylko lepiej. Naprawdę bardzo dobry wpływ miała na mnie książka Mayim Bialik “Nie tylko chusta”. To lektura tej książki pozwoliła mi uwierzyć w siebie i walczyć o własne przekonania. Niestety “młodej mamie” każdy lubi doradzać. Dodatkowo rady są całkowicie rozbieżne i naprawdę można zwariować. Warto trzymać się tego, w co się wierzy, jednocześnie będąc czujnym, czy nie robimy tym samym dziecku krzywdy.

Przy drugim dziecku jest większy spokój, ale i strach o starsze: jak sobie poradzi, czy nie będzie się czuło odsunięte. Nie mam rodzeństwa, nie wiem, jak to jest, dlatego troszkę się tego obawiam.

Moja ginekolog mawia, że w pierwszej ciąży mamie towarzyszy strach, ale i zaciekawienie. W kolejnych, wiemy już wszystko, więc zostaje tylko strach. Muszę przyznać, że jest w tym dużo prawdy.

Czy Twoim zdaniem kobiety w ciąży zasługują na specjalne traktowanie?

Może nie na specjalne traktowanie, ale przywileje owszem. Nawet ostatnio stworzyłam bardzo osobisty wpis, w którym wręcz nawoływałam swoje czytelniczki, by walczyły o swoje prawa i przywileje. Komentarze tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że żyjemy w społeczeństwie, które ma kompletną znieczulicę na kobiety ciężarne. W kolejce nikt nie przepuszcza – szczególnie w poradni, w autobusie – nikt nie ustępuje. Ciąża to nie choroba, ale stan szczególny. Stan w którym formuje się w Nas drugie życie. Stan, kiedy organizm musi zwiększyć swoje obroty i dać radę utrzymać przy życiu dwie istoty. To bardzo wyczerpujące. Co więcej, kompletnie nie mamy wpływu na swoje samopoczucie. Jedna mama czuje sie doskonale i jest aktywna przez całe 9 miesięcy. Druga “rzyga jak kot” (wybaczcie kolokwializm). Jeszcze inna leży (jak ja), nie może chodzić, nie może za długo stać. Pomoc i życzliwość dodaje nam skrzydeł, sprawia że czujemy się szanowane, doceniane i rozumiane – a to są właśnie uczucia, które ciężarnej są bardzo w tym stanie potrzebne do dobrego samopoczucia. Dziadek zawsze mnie uczył, że ciąża to stan błogosławiony, że to coś pięknego, a kobiecie należy okazać szacunek i empatię. Niestety to co widzę na co dzień to lekceważenie, często wręcz chamstwo, odwracanie oczu i zawiść kobiet. Naprawdę nie wiem, z czego to wynika. Nie zapomnę jednego komentarza mojej czytelniczki, która udała się na mszę w ostatnim stadium ciąży. Ledwo doczłapała, zdyszana, zmęczona z wielkim i ciężkim brzuchem. Zauważając jedno, ostatnie wolne miejsca chciała odpocząć, gdy starsza pani obok nagle postawiła swoją torbę, oświadczając, że to miejsce jest zajęte. Aż nie wiedziałam co mam odpisać. Wszystko opada. Nauczyłam się jednego, gdy widzę kasę pierwszeństwa, po prostu domagam się swoich przywilejów, a gdy sama w ciąży nie jestem i tylko wyhaczę jakąś ciężarówkę z miejsca pomagam jej w tym, by została obsłużona z szacunkiem i pierwszeństwem.

„Ciąża to nie choroba” – zgadasz się czy nie? Jakie jest Twoje zdanie?

Zdaje się, że się rozpędziłam i odpowiedziałam na to pytanie powyżej. Ciąża to stan nadzwyczajny dla organizmu, stan błogosławiony dla przyszłych rodziców i wyjątkowy dla pozostałych. Ciąża to nie choroba, ale ciężarnej bezwzględnie należy się szacunek i zrozumienie.

Prywatna położna – tak czy nie?

Nie. Jestem przeciwna takim procederom. Chcę rodzić po ludzku, a nie płacić położnej, by była dla mnie uprzejma i zajmowała się moim dzieckiem. To jest jej praca i obowiązek. Sama rodziłam pierwsze dziecko w szpitalu prywatnym, bojąc się lekceważenia i braku pomocy. Wolałam w ten sposób. Płacę – wymagam. Zgodziłam się na to. Nie mieści mi się jednak w głowie, że w XXI w. “więcej pieniędzy” tak bardzo zmienia świadomość lekarzy, pielęgniarek i położnych. Zdaje sobie sprawę, że wynika to z ich żałosnych zarobków. Nie mniej jednak pretensje idą w złym kierunku. Włos mi się na głowie jeży, że wszystko co wypracowała sobie mozolną drogą Fundacja Rodzić Po Ludzku może znów lec w gruzach.

Czy uczęszczałaś lub zamierzasz uczęszczać do szkoły rodzenia? Czy są one potrzebne przyszłym mamom?

Absolutnie jestem zwolenniczką, jednakże… szkoły rodzenia są różne. Należy wybrać je z głową i kierować się własnymi potrzebami oraz potrzebami maluszka. Szkoła rodzenia – tak, ale nie każda. Należy przejrzeć wszystkie oferty, wybierając najlepszą, a więc taką która zapewnia wykłady osób kompetentnych (specjalistów oraz położnych), ma bogaty program (zawiera informacje z zakresu niesienia pierwszej pomocy noworodkom!), są zajęcia praktyczne, a szkoła wyposażona jest w porządną salę ćwiczeń i pomoce dydaktyczne dla każdej pary. Moja pierwsza szkoła rodzenia to porażka. W drugiej ciąży byłam bardziej świadoma, dzięki czemu skorzystałam z usług profesjonalistki.

Poród drogami natury czy cesarskie cięcie? Gdybyś miała wybór to który byś wybrała i dlaczego?

Jestem zwolenniczką porodu naturalnego. Uważam, że jest to zdrowsze zarówno dla dziecka, jak i mamy. Nie zapominajmy, że cesarka to operacja. Dla mnie wszystko co jest zgodne z naturą jest zdrowsze. Choć bez przesady, fanatyczką nie jestem i uważam, że znieczulenie zewnątrzoponowe kobiecie się należy. Sama z niego korzystałam. Część kobiet uważa, że poród ze znieczuleniem, to już nie poród naturalny. Ja się z tym nie zgadzam, jednak muszę przyznać, że nie rozumiem terminu cesarki z wyboru. Dla mnie to już są fanaberie. Jeśli są przeciwwskazania, jeśli są komplikacje, to jak najbardziej. Nie jesteśmy przecież w stanie przewidzieć przebiegu porodu. Co więcej nawet lekarz tego nie potrafi, dlatego też nie nastawiam się na nic, jadąc do szpitala. Marzę o tym, by wszystko odbyło się jak trzeba – jak każda mama. Od wieków dzieci na świat przychodziły w ten sam sposób. Wydaje mi się, że należy zatem naturze zaufać, skoro nas takimi stworzyła. Oczywiście jest to bolesne, a lęk przed bólem jest naturalną koleją rzeczy. W Polsce rodzi się w szpitalach, pod opieką personelu medycznego, co zwiększa komfort psychiczny rodzącej. Co więcej, może z nami być bliska nam osoba, która udziela nam wsparcia. To wszystko sprawia, że rodzić można naprawdę po ludzku. Rodziłam naturalnie pierwsze dziecko i mam nadzieję, że przy drugim wszystko odbędzie się bezproblemowo. O to się modlę.

Czy masz jakieś rady dla kobiet które są w początkowej fazie ciąży? Czy powinny się one nastawić na coś szczególnego?

Ciężko coś komuś radzić. Każda z Nas jest inna, każda odczuwa ciążę zupełnie inaczej. Ma inne potrzeby, inny przebieg ciąży, inne dolegliwości. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to by niczego nie zakładały z góry i nie planowały. Nie nastawiały się. Ciąża to stan, w którym nigdy nic nie wiadomo. Jednego dnia możesz góry przenosić, drugiego leżysz, bo masz za krótką szyjkę. Ale każda dolegliwość mija i przychodzi kolejna. To, co dla mnie było najważniejsze, to wybrać dobrego, zaufanego lekarza, dbać o siebie, bo teraz już nie jestem sama. Jestem zawsze z małą istotką w brzuszku i to co mogę dla niej zrobić, to właśnie dbać o siebie i swój organizm. Dobrze i regularnie się odżywiać, by moje ciało dało radę wykarmić dwie istoty. Relaksować się, odpoczywać i czerpać z tego stanu jak najwięcej. Przy tym przygotować się na świadome macierzyństwo. Czytać, co się ze mną dzieje na poszczególnych etapach, tak by wszystko było jasne. Zrozumienie daje akceptację. A akceptacja – spokój psychiczny i szczęście. Nie walczyć z dolegliwościami, bo nie mamy na nie specjalnego wpływu. Ja leżę – nie jest to komfortowe. Boli mnie brzuch. Nie mogę chodzić, a mimo to na myśl, że to ostatnia moja ciąża, robi mi się smutno. Nawet jak kopniaki mnie już bolą, to uwielbiam ten stan – mam w środku “małe życie”, o które dbam, które stworzyłam z człowiekiem, którego kocham najmocniej na świecie. To piękny stan. Cieszcie się nim i pamiętajcie, że każda dolegliwość mija. Każda się kończy. A potem poznajecie swoje dziecko i wszystko odtąd jest zupełnie inne.

Magdo, dziękuję Ci za wyczerpujące odpowiedzi. Wynika z nich, że jesteś bardzo świadomą i gotową do ponownego macierzyństwa kobietą. Życzę Ci pomyślnego rozwiązania oraz lekkiego porodu, takiego o jakim marzysz.  

 

Zachęcam Was do zadawania Magdzie pytań w komentarzach do wpisu. Jestem pewna, że chętnie na nie odpowie.


Podoba Wam się stworzony przeze mnie cykl? Tak? To świetnie! Wpisy będą pojawiały się raz w tygodniu, zawsze we wtorek. Już za tydzień możecie spodziewać się wywiadu z kolejną blogującą mamą. Nie zapomnijcie tu zajrzeć. Tymczasem zachęcam Was do udostępnienia tego wywiadu na swojej tablicy na facebooku. Niech świat pozna Magdalenę!

Przeczytaj jeszcze