STREFA TATY

O tym jak duży Przemek spełnił marzenie małego Przemka

3 kwietnia 2018

Fanem programu prowadzonego przez Tadeusza Sznuka jestem, odkąd sięgam pamięcią. Pamiętam jak dobrych kilkanaście lat temu siedzieliśmy z bratem przed telewizorem i na zmianę staraliśmy się odpowiadać na pytania zadawane uczestnikom rywalizacji. Gdzieś pewnie z tyłu głowy kiełkowała mi wtedy myśl, że fajnie byłoby kiedyś samemu spróbować swoich sił w programie.

O dziwo, po tych kilkunastu latach myśl o starcie w teleturnieju nie zniknęła. Co więcej, dość mocno zakorzeniła się w mojej głowie – co objawiało się wypowiadanymi na głos, zgryźliwymi komentarzami na temat części uczestników programu. Aż w końcu przed dwoma laty, pewnie po obejrzeniu któregoś ze słabiej obsadzonych odcinków, pełen wiary w swoją wiedzę, wypełniłem formularz na stronie internetowej programu. Wydarzenie to doprowadziło do rozpoczęcia długiego procesu, który stał się przyczyną napisania tego tekstu.

Zaproszenie na eliminacje do programu dostałem kilka miesięcy po wysłaniu zgłoszenia. Ustalony termin jednak zupełnie mi nie pasował i do Warszawy nie pojechałem. Wkurzony na siebie, że obowiązki szkolne pokrzyżowały mi możliwość poznania pana Tadeusza Sznuka, wysłałem kolejne zgłoszenie. Tym razem termin był ok i w mroźną kwietniową niedzielę wybrałem się do stolicy.

Eliminacje do programu odbywały się w jednej z warszawskich szkół – na szczęście w pobliżu centrum, dlatego nie było problemu z punktualnym dotarciem do celu. Na miejscu, po odczekaniu kilku minut w kolejce, zostałem zaproszony do jednej z sal lekcyjnych, gdzie zadanych mi zostało 20 pytań z których poprawnie odpowiedzieć miałem na co najmniej 15. Pytania raczej nie należały do najtrudniejszych, ale i tak na pierwszych 5 zadanych nie odpowiedziałem na 3. Wtedy też w mojej głowie pojawiła się myśl: „No to się przejechałeś do Warszawy – dobrze, że niewielu osobom zdradziłeś po co tu jedziesz”. Na szczęście znałem odpowiedzi na kolejne pytania i zakwalifikowałem się na nagranie.

List z terminem nagrania otrzymałem niemal pół roku później. I podobnie jak z eliminacjami, termin zupełnie mi nie podpasował. Odpowiedziałem więc listownie, że nie stawię się we wskazanym dniu na nagraniu, ale chętnie zrobię to w jakimś innym terminie. Po jakimś czasie dostałem kolejną informację – tym razem wskazany termin nagrania był już w porządku. I w połowie lutego wybrałem się do Lublina.

W siedzibie lublińskiego oddziału TVP, podobnie jak inni uczestnicy, stawiłem się o wskazanej godzinie i niemal chwilę potem całą naszą dziesiątką zaopiekował się pracownik telewizji. Wypełniliśmy niezbędne dokumenty, odebraliśmy darmowe długopisy (o tym, że są darmowe przypominano nam jakieś 10 razy) i znaleźliśmy się w sali z małym telewizorkiem, na którym puszczony został film instruktażowy opisujący, jak powinniśmy zachować się na wizji. Potem tylko losowanie miejsc, szybki (ale dość potężny) makeup i w nerwach mogliśmy już czekać na naszą kolej.

Przed nagraniem był też czas, żeby nieco lepiej zapoznać się z konkurentami, którzy do Lublina przyjechali z niemal całej Polski. Oczekiwanie upłynęło nam na oglądaniu finału odcinka poprzedzającego nasz.
Wreszcie wpuszczono nas na salę, gdzie zajęliśmy wcześniej wylosowane miejsca na niewygodnych jak cholera hokerach. Pierwszym zadaniem, jakie dostaliśmy było przedstawienie się do kamery, co większości z nas sprawiło sporo problemów – powiem szczerze, że z nerwów nawet nie pamiętam co wtedy powiedziałem.

O samym programie nie będę pisał, żeby nie zdradzić zakończenia. Powiem tylko, że nieco byłem na siebie zły, bo (o dziwo) nie poszło mi tak jak chciałem. Odpadłem na trzech dość prostych pytaniach, na które pewnie odpowiedziałbym siedząc w domu na kanapie. Najważniejsze jednak, że nie palnąłem niczego głupiego i bohaterem głupich filmików na Youtube raczej nie zostanę.

Sam program nagrywany jest w świetnej atmosferze. Pewnie nie powiem niczego odkrywczego, ale pan Tadeusz Sznuk jest naprawdę przesympatycznym człowiekiem. Podobnie zresztą jak pojawiająca się na moment w każdym odcinku, pani Sylwia. Z obojgiem po nagraniu udało nam się zamienić kilka słów i zrobić pamiątkowe zdjęcia. 

Po emisji programu raczej gwiazdą telewizji nie zostanę. Nie udało się wygrać, ale i tak występ w 1z10 uważam za niesamowitą przygodę i spełnienie marzenia z dzieciństwa. A odegram się pewnie za 3 lata, gdy znowu będę mógł spróbować swoich sił w kolejnych eliminacjach.

Emisja odcinka zaplanowana jest na najbliższy czwartek w TVP1 o godz 18:55.

Polecane dla Ciebie