STREFA TATY

Anonimowi bohaterowie

30 stycznia 2018

Żyjemy wszyscy w bardzo ciekawych czasach. Atakowani ze wszystkich stron natłokiem informacji, zdaje nam się, że jesteśmy w stanie sami, poprzez dobór i dozowanie odpowiednich źródeł wiadomości wyłapać to, co rzeczywiście nas interesuje, co jest ważne i co daje nam poczucie wiedzy. Pytanie, czy w rzeczywiści to my dobieramy sobie informacje, które wpadają do naszych uszu, czy może chcemy żyć w złudzeniu, że mamy na to jakikolwiek wpływ?

W ostatnich dniach cała Polska żyła informacjami o Tomaszu Mackiewiczu, polskim himalaiście, którego po zdobyciu szczytu Nanga Parbat, dopadła choroba wysokościowa. Na ratunek koledze i jego francuskiej partnerce, Elisabeth Revol, ruszyło czterech innych polskich himalaistów – członków narodowej wyprawy na K2. Adamowi Bieleckiemu, Denisowi Urubko, Jarosławowi Botorowi i Piotrowi Tomali udało się uratować Francuzkę – Tomek Mackiewicz na zabójczej górze zostanie już na zawsze.

Adam, Denis, Jarosław i Piotr z miejsca stali się bohaterami całej Polski – i słusznie, bo przecież wykazali się olbrzymią odwagą, męstwem i poświęceniem. Takich jednak osób, jak oni, jest w Polsce bardzo dużo. Ostatnio jeden z moich kolegów przypomniał na facebooku historię, która wydarzyła się przed kilkoma miesiącami.

W sierpniu ubiegłego roku, w Suszku, rozegrała się prawdziwa tragedia. Podczas potężnej, nocnej burzy wiatr łamał drzewa niczym zapałki – zabił 2 harcerki i ranił kolejne 37 dzieci z obozu w lesie. Służby nie były w stanie dotrzeć do potrzebujących przed świtem. Tłumaczono, że warunki na to nie pozwalały. Znalazło się jednak paru odważnych ludzi z pobliskiej miejscowości, którzy dotarli z pomocą na miejsce już w dwie godziny po wichurze, nie bacząc na zagrożenie swojego życia. Bez specjalistycznego sprzętu oraz doświadczenia ratowniczego, pozostawiając zniszczone nawałnicą domy, ruszyli na pomoc harcerzom.

Bohaterowie tacy sami, jak opisani wcześniej himalaiści. Być może nawet więksi, bo pomimo krzywdy, która i im się stała, zamiast ratować swój dobytek, ruszyli na pomoc nieznanym sobie dzieciakom. Ich nazwisk jednak nie poznaliśmy. Wszędzie mogliśmy przeczytać o „ludziach z pobliskiej wsi”. Nie mieli kont z tysiącami polubieni na facebooku, nie wrzucali filmików z akcji, nie zrobili sobie selfie z uratowanymi dzieciakami. Po prostu nie byli dość medialni, abyśmy kiedykolwiek mieli usłyszeć ich nazwiska.

Cholernie smutne jest to, że media wskazują nam kto powinien być dla nas prawdziwym bohaterem, kogo mamy lubić, na kogo narzekać i właściwie co jest dla nas dobre. A my dalej żyjemy w przeświadczeniu, że czytamy i słuchamy tylko o tym, o czym chcemy.

Zdjęcie główne:  Atif Gulzarhttp://www.sxc.hu/photo/341372, Copyrighted free use, Link

Polecane dla Ciebie