KAROLINA

Czterolatka

19 stycznia 2018

Cztery lata temu około godziny czwartej nad ranem poczułam pierwsze skurcze. Na początku nic nie wskazywało na to, że będą to skurcze porodowe, gdyż były nieregularne. Byłam przekonana, że to te przepowiadające, ale dwie godziny później wszystko było już dla mnie jasne. Zaczynał się poród. Poród, w wyniku którego na świat przyszło moje największe szczęście, moja ukochana gwiazdeczka, długo wyczekiwana córeczka – moja Karolina.

Urodziła się 19 stycznia 2014 roku o 14:04. Dokładnie 4 lata temu. Aż się wierzyć nie chce, jak szybko to zleciało. Z maleńkiego bobaska stała się rezolutną dziewczynką, która swoją mądrością potrafi zagiąć niejednego dorosłego. Ostatni rok był dla niej barodzo intensywny. Czekało ją wiele zmian i jak pomyślę, przez co musiała przejść, to robi mi się ciepło na serduchu, bo zniosła ten okres naprawdę dobrze. 

Zaczęło się od tego, że z końcem stycznia 2017 roku musieliśmy się rozstać z naszą nianią. Karolina bardzo to przeżyła, bo Ania była, a właściwie nadal jest, dla niej kimś bardzo ważnym. Początkowo popłakiwała, mówiła że za nią tęski i że ją kocha, ale w końcu przywykła do nowej sytuacji. Od tego czasu minął prawie rok, a Karolinka nadal jest z Anią bardzo związana, więc dziewczyny spotykają się ze sobą od czasu do czasu. Żebyście widzeli jak jej się oczy cieszą na widok niani. 

Kolejne miesiące to moja ciąża. Obserwowała mnie i zadawała mnóstwo pytań – włącznie z tymi jak dzisziuś się znalazł w moim brzuchu i jak z niego wyjdzie. Ciężko jej było pogodzić się z tym, że nie mogę jej nosić na rękach czy wyciągać z wanny po kąpieli. Na szczęście były jeszcze przytulańce, wspólne czytanie, spacery i zabawa.

W maju urodził się Misiek. Najpierw obawialiśmy się bardzo rozstania ze mną, bo nigdy, ale to nigdy nie została nawet na jedną noc tylko z tatą, a po narodzinach Miśka musieliśmy zostać 6 dni w szpitalu. Ku naszemu zaskoczeniu zniosła to dobrze. Rysowała dla mnie rysunki, rozmawiałyśmy przez telefon, a Przemek pokazywał jej zdjęcia braciszka.

Potem wszystko potoczyło się w ekspresowym tempie. Misiek zajmował nam bardzo dużo czasu, ale staraliśmy się by Karolinka nie poczuła się z tego powodu gorsza czy odrzucona. Tata poświęcał jej zdecydowanie więcej czasu niż ja, ale dzięki temu on i Karolinka bardzo się do siebie zbliżyli. Była trochę zazdrosna o braciszka, nie obyło się też bez płaczu, ale na każdym kroku staraliśmy się ją wspierać w tej zupełnie nowej sytuacji.

We wrześniu natomiast poszła po raz pierwszy do przedszkola. Nawiązała nowe znajomości. Poznała koleżanki i kolegów i codziennie z podekscytowaniem w głosie opowiada nam jak minął jej dzień. 

Czy się przez ten rok zmieniła?

Bardzo! Dosłownie z dnia na dzień stała się jakaś taka dojrzalsza. Nie wiem czy było to wynikiem pojawienia się w domu niemowlaka i nagle zaczęliśmy dostrzegać to jaka jest już duża, czy po prostu rozwinęła się w tak ekspresowym tempie. 

Buzia jej się nie zamyka. Kiedy jest w domu non stop coś do nas gada. Nawej jak ogląda bajkę to mówi. Poza tym jest mega ruchliwym dzieckiem, które nie usiedzi w miejscu. Wszelkie aktywności rysowanie, malowanie czy inne są jak najbardziej mile widziane, ale na maksymalnie 10 minut. Po tym czasie zaczyna się już wiercić, kręcić, skakać i wyczyniać nie wiadomo co. Projekty DIY? Zapomnijcie. Cokolwiek zaczniemy wszystko i tak kończę sama. Jest naprawdę bardzo aktywnym dzieckiem. Pewnie też dlatego czasami doprowadza mnie do szału. 

Ale ten szał jest niczym w porównaniu z ogromem miłości jaką ją darzę. Nie sądziłam, że kogokolwiek można aż tak kochać. Mogę się na nią denerwować, ale nie zmienia to faktu, że kocham ją najmocniej jak tylko się da. W moim serduchu robi się gorąco kiedy przychodzi do mnie i się przytula, kiedy wychodząc do przedszkola rzuci na odchodne „kocham Cię mamusiu”, kiedy widzę jak opiekuje się młodszym bratem i doskonale wypełnia zadania starszej siostry. Jestem z niej dumna kiedy podniesie się po upadku i biegnie dalej, kiedy wraz z innymi dziećmi występuje na scenie w przedszkolu, kiedy tłumaczy Michałkowi, że nie wolno mu czegoś robić  – jestem z niej dumna każdego dnia, nawet podczas wykonywania tak prozaicznych czynności jak mycie zębów czy ubieranie się. Mało tego jestem dumna, że jestem mamą tak wspaniałej i rezolutnej dziewczynki, która swoją wrażliwością potrafi zawstydzić niejednego dorosłego.

Czego Ci życzę z okazji urodzin?

Mam badzieję, że zawsze pozostaniesz sobą i wyrośniesz na mądrą, pewną siebie i twardo stąpającą po ziemi kobietę, która będzie potrafiła o siebie zawalczyć. I nawet jeśli los postawi na Twojej drodze jakieś przeszkody to zawsze znajdziesz siły na ich pokonanie.

Chciałabym żebyś zachowała tę dziecięcą radość i posiadła umiejętność znajdowania pozytywnych rzeczy nawet w sytuacjach z pozoru beznadziejnych.

Chcialabym móc ochronić Cię przed złem tego świata, ale doskonale wiem że się nie da. Ważne jest żebyś zawsze potrafiła odnaleźć szczęście. Bądź szczęśliwa córeczko! Kocham Cię! 

Kończę ten wpis Twoją ulubioną piosenką…

 

Polecane dla Ciebie