LIFESTYLE

Nie strzelam w Sylwestra

29 grudnia 2017

Przed nami ostatnie dni roku – czas podsumowań i wymyślania nowych planów w stylu „nowy rok-nowy ja”. W sumie więc czas dość przyjemny, do którego chętnie wracamy w myślach. Pewnie podobnie byłoby i u nas, gdyby nie fakt, że posiadamy psa. Psa, dla którego Sylwester i Nowy Rok są prawdziwą gehenną.

Nigdy nie pociągało mnie wydawanie pieniędzy na fajerwerki, ale potrafię sobie wyobrazić, że są osoby, dla których huczne i głośne przywitanie nowego roku wydaje się fajne. Nie, nie jestem za tym aby całkowicie zabronić ludziom używania fajerwerków w Sylwestra, choć doceniam włodarzy takich miast jak Poznań, Kraków, Wrocław, Białystok czy Sosnowiec, którzy postanowili o rezygnacji sztucznych ogni na miejskich obchodach zakończenia roku, zastępując je pokazami laserów.

Tym co naprawdę mnie irytuje, to fakt, że część osób sylwestrowo-noworoczne strzelanie rozpoczyna zaraz po Bożym Narodzeniu i kończy w okolicy święta Trzech Króli. O ile Sylwestra ze zwierzakami można sobie jakoś rozplanować – choćby poprzez ograniczenie wychodzenia na spacery, o tyle kilkudniowe strzelanie głośnymi petardami sprawia, że zwierzęta przeżywają olbrzymi, długotrwały stres. Właściciele czworonogów, po wcześniej niż zwykle zakończonych spacerach też raczej nie pałają sympatią do strzelających.

Co roku o ograniczenie użycia petard i fajerwerków apelują organizacje pro-zwierzęce, wspierane przez pracowników schronisk, lekarzy weterynarii a nawet prawników. Swoje zarządzenia wydają wojewodowie, a straż miejska i policja ostrzegają, że surowo karać będą osoby strzelające poza wyznaczonym okresem. Pomimo tego, każdego roku problem wciąż jest aktualny. Chyba zwyczajnie musimy dorosnąć do tego, że rzeczami, które robimy (nawet w dobrej wierze), sprawiać możemy krzywdę innym.

Polecane dla Ciebie

  • Szczerze, jakoś nigdy się nie zastanawiałam nad tym bo co roku sylwestra spędzamy w domu lub u rodziców i fajerwerków zazwyczaj brak (szkoda kasy na głupstwa), a jeśli już są to symboliczne światełko w górę bez większego huku. Z dziećmi najczęściej zimne ognie 😛

  • Niestety tak jest a do tego dochodzą jeszcze odpusty parafialne. I piesek żyje w strachu. Lily co jest w domku na szczęście aż tak się nie boi, gorzej z Azą. My nie strzelamy i strzelać nie będziemy ale niestety nie każdy to rozumie.

  • motylkowamama.pl

    Z pewnością jest to trudny czas dla zwierząt, ale raczej nie da się całkowicie tego wyeliminować. Mam kota i na ten czas zamykam go i staram się zorganizować bezpieczny kąt. Mój synek lubi patrzeć na fajerwerki, zresztą ja też lubię 🙂 Jak jest ładny pokaz 🙂 Ale same hukowe byle hałas robić – dla mnie bez sensu…

  • Lubię patrzeć na kolorowe wystrzały na niebie. Ale gdy kilka lat temu spędzałam sylwestra u znajomych za miastem, widziałam jak ich psy i koty reagowały na huk fajerwerków i nie był to przyjemny widok. Wtedy zrozumiałam, co właściciele czworonogów przeżywają rokrocznie 🙁

  • Mnie nigdy nie ciągnęło specjalnie do petard. Owszem ładnie wyglądają na niebie, ale sporo osób używa ich bezmyślnie, przez co nietrudno o niebezpieczeństwo. Ponadto narażają nasze kochane zwierzaki na dodatkowy stres 😉

  • Żyć nie umierać

    Osobiście lubię fajerwerki, choć sama kasy na nie nie wydaję. Ale odkąd sama mam psy, to wiem, że one tych wystrzałów nie lubią. I całe szczęście, że mieszkamy w małej wiosce, bo tutaj mało to szaleje z tymi fajerwerkami. I zwierzęta są spokojniejsze.

  • Sama mam dwa psiaki i generalnie również uważam, że strzelanie w sylwestra to nie jest najlepsza rzecz dla zwierzaków. Moje akurat się nie boją, ale te huki nie są dla ich uszu żadną przyjemnością.

  • Grafy w podróży

    Powiem żartem, kociarze czują swoją wyższość nad właścicielami psów. Koty na ogół mają petardy głęboko gdzieś. Ale problem jest poważny, a petardy to wielka wiocha.

  • Anna Kozakiewicz

    Też nie strzelamy, kiedyś byłąm świadkiem jak pies zareagował na fajerwerki i od tej pory nie robimy tego

  • Nie mam psa, ale nie rozumiem dorosłych, który zachowują się jak dzieci. Jak ktoś chce postrzelać, to niech idzie na strzelnicę. Myślę, że zastąpienie sztucznych ogni laserami, to świetna sprawa!

  • Karolina Tuchalska-Siermińska

    Dla mnie jest to niezrozumiałe… zarówno ze wzgledu na bezpieczeństwo dzieci, jak i ilośc stresu serwowaną zwierzętom.
    Nieludzkie i tyle…

  • Maluch w domu

    Wszędzie alarmują a ludzie i tak nic sobie z tego nie robią.

  • Aleksandra Załęska

    Nie strzelam w sylwestra. Miałam psa który tak się bał, ze od świąt nie chciał wychodzić na spacer, dopiero pozno w nocy. A w.sylwestra siedział za pralką i cały się trząsł. Szkoda, że w szale zabawy nikt nie myśli o zwierzakach czy dzieciach, które mogą.się bać

  • Ja też nie strzelam, szkoda mi zwierząt i nie mogę patrzeć na ich cierpienie 🙁

  • Ja jestem za fajerwerkami, ale tylko i wyłącznie w Sylwestra o północy. Nie kilka dni wcześniej, nie kilka godzin wcześniej i nie po sylwestrze.

  • Nie strzelam fajerwerkami od ładnych kilku lat, szkoda kasy i męczenia zwierząt.