MICHAŁ

Michał skończył siedem miesięcy

28 grudnia 2017

Tuż przed świetami Michałek skończył siedem miesięcy, a to oznacza, że przyszła pora kolejnego podsumowania. Co się zmieniło, czego się nauczył, czy coś nas podczas tego ostatniego miesiąca zaskoczyło? Jesteście ciekawi? Zapraszam Was zatem na kolejny wpis z serii miesiąc po miesiącu.

Jak zapewne się domyślacie, szczegołnie po publikacji tego <klik> wpisu, ostatni miesiąc minął nam pod hasłem ząbkowania. Przyznam szczerze, że kompletnie już zapomniałam jak to było w przypadku Karoliny, ale Michałek daje nam nieźle popalić. Ząbkowanie zrujnowało nasz poukładany system funkcjonowania. Do tej pory mały miał określone godziny snu, teraz to czy zaśnie jest jedną wielką loterią. Porzegnaliśmy się także z przesypianiem nocy. Dwie pobudki co noc są gwarantowane. Bywają też takie podczas, których śpimy jedynie 3-4 godziny, bo mały nie może z powrotem zasnąć i nie ma mowy o spokojnym leżeniu w łóżeczku. Z resztą ma również problemy z zasypianiem. Jeśli nie zaśnie przy karmieniu to zwykle kończy się przytulaniem i kołysaniem na rękach. Sam w łóżeczku leżeć nie chce. Do tego oczywiście dochodzą wszystkie inne objawy ząbkowania, czyli stan podgorączkowy, biegunka i marudzenie. Oj jest ciężko, szczegołnie, że ten stan utrzymuje się od 20 listopada, czyli już ponad miesiąc, a kolejnych jedynek nadal nie widać, jedynie opuchnięte i mocno zaczerwienione dziąsła. 

Teoretycznie siedmiomiesięczne dziecko powinno już umieć siadać. Michałek jeszcze tego nie opanował i nawet po nim nie widać, że miałoby się to stać w najbliższym czasie. Nawet nie próbuje, a my tego procesu nie przyspieszamy. Przyjdzie czas to usiądzie. 

Nauczył się natomiast pełzać. Mieliście okazję zobaczyć to w filmiku opublikowanym na instagramie i facebooku. Robi to już bardzo sprawnie i coraz częściej wypuszcza się poza duży pokój. Szczególnie wtedy kiedy znikam mu z pola widzenia. A, że jestem teraz całym jego światem i rozpoczął się u niego etap lęku separacyjnego, więc płacze jak tylko przestaje mnie widzieć. Kiedy na nowo pojawiam się w pokoju to bez względu na to czy leży na macie czy trzyma go Przemek, rwie się do mnie całym sobą. Jest to bardzo przyjemne, ale jednocześnie mega męczące, bo tak naprawdę w ciągu dnia niewiele mogę odpocząć. Gdyby nie chusta byłoby naprawdę ciężko. 

Mimo, że mały skończył już siedem miesięcy to nie rozpoczęliśmy jeszcze rozszerzania diety. Raz, że jeszcze nie siedzi, dwa – nie wykazuje zainteresowania naszym jedzeniem. Dlatego też nie uważam, że musimy się z tym spieszyć. Póki co mamusine mleko mu w zupełności wystarczy. Rośnie na nim jak na drożdżach. Waży prawie 7,5 kg i nosi rozmiar 68/74. 

Mamy też za sobą pierwszą poważniejszą chorobę. Karolina przyniosła z przedszkola jakiegoś okrutnego wirusa, który zwalił z nóg całą naszą czwórkę. Michałek trzymał się najdłużej, ale w końcu i on zachorował. Nadal walczymy, stąd trochę nas mniej w social mediach. Mamy jednak nadzieję, że teraz po otrzymaniu nowej dawki leków uda nam się z tego szybko wyjść. Niestety obniżenie odporności przez ząbkowanie tutaj nie pomaga, ale jesteśmy dobrej myśli. 

Życzcie nam zdrówka. Mam nadzieję, że za miesiąc nie będę musiała pisać o chorobach. A jak Wasze maluchy? Na jakim są teraz etapie?   

Polecane dla Ciebie