OJCOSTWO

Rodzicu jedynaka koniecznie to przeczytaj zanim zdecydujesz się na drugie dziecko

22 grudnia 2017

Drodzy Rodzice jedynaków, pewnie dość często zdarza się Wam podczas rozmów z rodziną i przyjaciółmi słyszeć zdania w stylu: „To kiedy kolejny bobas?”, albo: „Chyba nie pozwolicie, żeby Wasz synek/córeczka wychowywał/a się sam/a?”. Biorąc pod uwagę zbliżające się święta, kiedy prawdopodobieństwo usłyszenia takich słów szybuje w górę niemal tak mocno, jak forma Pogoni w ostatnich meczach rundy jesiennej, być może przyjdzie Wam do głowy, że przecież drugie dziecko to nie jest taki głupi pomysł – daliście radę z jednym, więc na swój pokręcony sposób możecie się sobie wydawać niezniszczalnymi. No i te 500+… Co może pójść nie tak? Jako doświadczony (hehe) rodzic dwójki maluchów, postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Po pierwsze – pycha kroczy przed upadkiem

Pycha bierze się zwykle z przeświadczenia, że skoro poradziliście sobie z pierworodnym, to bez problemu ogarniecie i drugiego bobasa – i to jakoś tak między kolejnymi meczami w Fifę na konsoli lub pogaduchami z koleżankami. No więc, nie do końca tak jest. Różnica wieku między dwójką naszych dzieci to nieco ponad trzy lata. Tyle wystarczyło, żebym całkowicie przyzwyczaił się do w miarę wygodnego życia – z przespanymi nocami, chwilami dla siebie i przy tym pozbawionymi pieluch, bepantenów i niewygodnych w noszeniu fotelików samochodowych. Człowiek rzeczywiście szybko wyrzuca z pamięci to, co średnio mu się podobało, przez co, chwilę po narodzinach drugiego potomka stajemy się niemal tak bezbronni, jak za pierwszym razem.

Po drugie – młodsi już nie będziemy

Kiedyś, po większej studenckiej imprezie wystarczały Ci dwie godziny snu, a teraz żeby wrócić do żywych po kilkugodzinnej zabawie musisz odsypiać dwa dni? Powinieneś przełknąć gorzką pigułkę – zwyczajnie się postarzałeś. Podobnie jest z wychowywaniem dzieci. Z każdym rokiem coraz mocniej będziesz odczuwał nieprzespane noce i coraz bardziej będziesz po nich nieżywy w pracy. Życia nie oszukasz… (w przeciwieństwie do przyjaciela i mamusi 🙂

Po trzecie – wszystko pomnóż x2

Nie cierpię, jak któreś z moich maluchów choruje. Znacznie bardziej nie cierpię jednak, kiedy chorują oboje naraz – a zdarza się to nad wyraz często. Łatwo też sobie wyobrazić sytuację, w której zmutowane przez oboje waszych dzieci wirusy i bakterie z łatwością niszczą i wasz system odpornościowy. Wtedy to zamiast leżeć w łóżku, z gorączką, katarem i bólem głowy musicie opiekować się dwójką marudnych (w tym względzie podobnych do was) małych ludzi. Brrr…

Po czwarte – przygotuj się na zmianę planów

Pierworodny jest już na tyle duży i ogarnięty, że zastanawiasz się nad kupnem nowego auta – niekoniecznie z wielkim bagażnikiem, do którego równocześnie wejdzie wózek, gondola, wanienka, łóżeczko turystyczne i pięć walizek z ubrankami na przebranie? Lepiej pozostań przy kombi. Myśleliście o wczasach w ciepłych krajach – wypad z maluchem nie będzie już taki łatwy i wymagać będzie dłuższych przygotowań (a i tak pewnie pojedziecie nad Bałtyk). To tylko dwa przykłady z wielu, które pewnie was spotkają. Dziecko po raz kolejny przemodeluje wasze plany.

Myślisz, że jesteś przygotowany na drugie dziecko, bo wcześniej poradziłeś sobie z pierwszym? Nie, nie jesteś. Będzie tak samo, jak z pierwszym – może minimalnie łatwiej, bo wiesz mniej więcej czego się spodziewać. Tylko, czy rzeczywiście musi być łatwo? Czasem wystarczy uśmiech malucha, który zrekompensuje Ci brak wyjazdu na wymarzone wakacje, zmienianie pieluch i nieprzespane noce. Co ważne, minivany i kombi też już potrafią być całkiem ładnymi autami. Na tym właśnie polega rodzicielstwo – na wyrzeczeniach, które czynimy dla naszych maluchów.

Jeśli rzeczywiście myślicie nad drugim bambrem, to nie zastanawiajcie się długo. Będą się kłócić, krzyczeć na siebie i sobie zazdrościć, ale będą też (od czasu do czasu) najlepszymi przyjaciółmi. No i będą waszą dumą. Choćby dlatego warto!

Spodobał Ci się ten tekst? Koniecznie przeczytaj też:
Czy drugie dziecko coś zmienia?
Czy jesteś matką wszechogarniającą?
Jak zażegnać kryzys w związku po narodzinach dziecka?
Chcesz więcej? Dodaj nas do obserwowanych na facebooku i na instagramie, a także subskrybuj nasz blog (możesz to zrobić w prawej kolumnie). Wtedy żaden wpis Cię nie ominie. Będzie nam też bardzo miło, jeśli udostępnisz ten wpis swoim znajomym. 

Polecane dla Ciebie