RECENZJE

Nie jesteś przypadkiem za stary na Gwiezdne Wojny?

19 grudnia 2017

Druga połowa grudnia, to od dwóch lat, okres należący do Gwiezdnych Wojen. Nie inaczej jest teraz, kiedy to w kinach króluje ósmy epizod gwiezdnej sagi, a z telewizji, radia i internetu wylewają się reklamy z rycerzami Jedi. I wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza!

„Nie jesteś przypadkiem za stary na Gwiezdne Wojny?” To podstawowe pytanie, które pada w niemal każdej rozmowie z osobami, które z różnych względów nie widziały żadnej z części przygód rodu Skywalkerów. No więc: nie, nie jestem za stary – a przynajmniej taki się nie czuję. I prawdę powiedziawszy, nigdy nie chciałbym się takim poczuć.

Gdy kilka dni temu byłem na premierze Ostatniego Jedi, na sali kinowej zauważyłem niemal cały przekrój wiekowy widzów. Od maluchów, których filmem (jak podejrzewam) zainteresowali rodzice, przez nastolatków, dla których nowa trylogia jest pierwszą, jaką mają okazję zobaczyć w kinie, osoby, jak ja, trzydziestokilkuletnie, które wychowały się na trylogii prequeli, aż po pięćdziesięcio i sześćdziesięciolatków, którym na salach kinowych przed laty szczęki opadały, gdy dowiadywali się o prawdziwym pochodzeniu Luke’a Skywalkera.

© Lucasfilm Ltd. All Rights Reserved.

Sam, jak przez mgłę pamiętam, gdy mając kilka lat, na czarno-białym telewizorze, podczas Świąt Bożego Narodzenia po raz pierwszy obejrzałem Nową Nadzieję. Sam film być może nie utkwiłby mi w pamięci, gdyby nie poszczególne sceny z wszechpotężnym Darth Vaderem. Ubrany na czarno, w przerażającej masce, dysponujący wielką mocą czarny charakter zrobił na mnie olbrzymie wrażenie.

Po raz pierwszy na Gwiezdnych Wojnach, jako kilkunastolatek pojawiłem się w kinie na Mrocznym Widmie. Był to film stworzony dla takich osób jak ja – nastolatków, którzy o sadze coś tam wiedzieli, ale do końca nie rozumieli jeszcze jej fenomenu. Premiery filmu, podobnie jak teraz, nie dało się nie zauważyć. Pamiętam, że było o niej głośno na długo przed pierwszym seansem, a towarzyszyły jej dwie (w moim wtedy mniemaniu) świetne gry. To wystarczyło, abym wciągnął się w stworzoną przez George’a Lucasa historię – a stało się tak, pomimo bardzo kiepskiej kolejnej jej części – Ataku Klonów.

Kiedy w kinach miała miejsce premiera Zemsty Sithów, byłem już pracownikiem jednego ze szczecińskich kin. Dzięki temu na pamięć mogłem poznać poszczególne sceny tego filmu – filmu, którego akcja od początku do końca pędziła na złamanie karku – jakby reżyser chciał w ten sposób nadrobić braki w poprzednim epizodzie.

Gdy kilka lat temu pojawiła się w mediach informacja, że prawa do Gwiezdnych Wojen wykupił Disney, uznałem to za fatalny pomysł. Tym bardziej, że włodarze studia zapowiedzieli, że poszczególne filmy wydawane będą raz do roku. Raz do roku? – rozumowałem – Przecież to się w końcu przeje!

© 2017 Lucasfilm Ltd. All Rights Reserved.

Teraz z uśmiechem na ustach mogę napisać, że bardzo się wtedy pomyliłem. Kolejne wydawane przez Disneya filmy są bowiem świetne. Niesamowity jest zwłaszcza Ostatni Jedi, który znakomicie oddaje hołd bohaterom pierwszej trylogii, a zarazem serwuje doskonałą rozrywkę. Jeśli jeszcze nie widzieliście, to zdecydowanie polecam (oczywiście po uprzednim zapoznaniem się z poprzednimi częściami).

Przed nami kolejne dwa zapowiedziane filmy z fabułą rozgrywającą się dawno dawno temu, w odległej galaktyce – w maju 2018 poznamy historię młodego Hana Solo, a w grudniu 2019 r. trzecią, ostatnią już część najnowszej trylogii. O to, że będą to świetne filmy, jestem dziwnie spokojny.

Polecane dla Ciebie