ZDROWIE

Przepuklina pępkowa u niemowląt – nasze doświadczenia

17 sierpnia 2017

Przy okazji wpisu podsumowującego dwa miesiące życia Michałka wspomniałam Wam o tym, że mały ma przepuklinę pępkową. Dzisiaj chciałabym Wam co nieco o niej i o naszych doświadczeniach napisać, gdyż wiele mam szuka informacji na temat tej choroby u doktora Google.

Skąd się bierze przepuklina pępkowa?

Na pewno nie ze złego podwiązania pępka po narodzinach maluszka. Przepuklina pępkowa jest wadą wrodzoną. Jelita w życiu płodowym rozwijają się poza jamą brzuszną, by potem cofnąć się poprzez pierścień pępkowy. Jeżeli ten nie zamknie się po cofnięciu się jelit to podczas intensywnego płaczu dziecka może dojść do ich wypchnięcia właśnie w okolicach pępka. Na jej wystąpienie szczególnie narażone są wcześniaki, dzieci z niską masą urodzeniową oraz te, które przez długi okres cierpią z powodu kolek czy wzdęć. Poza tym częściej występuje ona u chłopców niż u dziewczynek. 

Czy przepuklina pępkowa jest niebezpieczna?

Na szczęście nie, gdyż jest ona dość drobną wadą kosmetyczną, która zwykle zalecza się sama. Przepuklina pępkowa nie boli. Zdecydowanie groźniejsze są przepukliny pachwinowe czy mosznowe. O zagrożeniu możemy mówić jeżeli ta pępkowa jest większa niż 2,5 cm. Wtedy niejednokrotnie potrzebna jest operacja, by uniknąć martwicy części jelita. 

Jak rozpoznać przepuklinę pępkową?

Kiedy dziecko płacze lub mocno napina mięśnie brzuszka to w okolicach pępka pojawia się balonik, który może być wielkości ziarenka groszku lub nawet mandarynki. Jeżeli podejrzewasz u swojego dziecka przepuklinę pępkową to koniecznie udaj się z nim do lekarza pierwszego kontaktu lub chiruga, by ten potwierdził Twoje przypuszczenia. Ja przepuklinę u Michałka rozpoznałam od razu. 

Metody leczenia

Jak wspomniałam przepuklina bardzo często znika samoczynnie w wyniku rozwoju mięśni brzucha maluszka, jeśli jednak tak się nie dzieje lekarz może zalecić plastrowanie pępka. Właśnie tę metodę zalecono nam, chociaż przepuklina Michałka wcale nie była duża. W wielu przypadkach od plastrowania się odchodzi, gdyż metoda ta bywa nieskuteczna. Dla dziecka to jednak pewien dyskomfort, a dla rodzica utrudnienia. Jeżeli plastrowanie nie przynosi efektów i przepuklina nie wchłonie się sama do momentu ukończenia przez dziecko 3-4 roku życia wtedy lekarz zaleca jej operacyjne usunięcie.

Nasze doświadczenia z przepukliną pępkową

W zwiazku z tym, że Michał urodził się trzy tygodnie przed czasem, jego masa urodzeniowa nie powalała i do tego doszły okrutne wzdęcia to przepuklina dała o sobie znać około 8 tygodnia życia Miśka. Co prawda nie była duża bo coś około 1 cm, ale była, więc musieliśmy udać się do chirurga na konsultację. Początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona na plastrowanie pępka, szczególnie że naczytałam się o nieskuteczności tej metody. Wczoraj jedak Michałowi założono trzeci plaster (poprzednie wymienialiśmy średnio po około 1.5 tygodnia) i muszę Wam powiedzieć, że różnicę widać gołym okiem. Pępek jest już wklęsły, ale jeszcze ze dwa razy trzeba będzie go zakleić. Michał sam proces plastrowania znosi dobrze. Podczas zakładania plastra nawet nie płacze, a później w niczym mu on nie przeszkadza. Jedynie kiedy plaster zdejmujemy to jego skóra jest w tym miejscu odparzona. Na szczęście bephaten rozprawia się z tym w maksymalnie dwa dni. Tak naprawdę to największy problem z plastrowaniem mamy my, gdyż plastra nie należy moczyć. Kąpiel jest nie lada wyzwaniem, ale z pomocą przychodzi nam fotelik kąpielowy Lulu Design (a nie sądziłam, że kiedykowiek go użyję).

Jak widzicie nie taki diabeł straszny z tej przepukliny i naprawdę nie ma się czego bać. Chirurg mi powiedział, że plastrowanie przyniesie efekty jeśli dziecko będzie się dobrze wypróżniało, a jeśli nie to należy mu w tym pomóc stosując kropelki przeciw wzdęciom lub kateter rektalny np. Windi.

EDIT: Plastrowanie pomogło nam bardzo szybko. Już po trzech plastrach moglibyśmy zaprzestać ich stosowania, ale dla dobra Michałka założyliśmy jeszcze dwa. Dzięki plastrowaniu udało nam się pozbyć przepukliny w kilka tygodni, więc według mnie metoda jest bardzo skuteczna. 

Jeśli chodzi o zakładanie i zdejmowanie to nie mieliśmy z tym żadnego problemu, oprócz wspomnianych wyżej odparzeń. Zdarzało się, że podczas zakładania plastra Michałek spał  albo budził się tuż przed i zaraz znowu zasypiał. Nie płakał ani razu. Nie było to dla niego żadną traumą, jak niektórzy to opisują. Nie odczuwał też dyskomfortu z tego powodu. A ze zdejmowaniem radziliśmy sobie doskonale. Najpierw porządnie smarowałam plaster oliwką, w rogach gdzie zaczynał odchodzić polewałam nią brzuszek i bez problemu go zdejmowałam. Później w kąpieli usuwałam pozostałości kleju. Jestem pewna, że bez plastra trwałoby to znacznie dłużej. 

Źródło: Forum pediatryczne, babyonline.pl, poradnikzdrowie.pl

Polecane dla Ciebie