CIĄŻA

Trzeci trymestr ciąży – podsumowanie

3 lipca 2017

Od zakończenia ciąży minęło już 6 tygodni, a to oznacza, że kończy się właśnie okres połogu. To dobry czas by napisać Wam podsumowanie trzeciego trymestru mojej ciąży. A nie był to łatwy okres i śmiem nawet twierdzić, że o wiele trudniejszy niż trzeci trymestr mojej pierwszej ciąży.

Na pierwszy czy na drugi trymestr raczej nie mogłam narzekać. Owszem odczuwałam pewne dolegliwości, ale tragedii nie było. Za to trzeci nie należał do zbyt przyjemnych. Dlaczego?

Niestety dało o sobie znać zmęczenie materiału. Stałam się drażliwa, wszystko wokół denerwowało mnie jakoś bardziej niż zwykle. Miałam ochotę poleżeć i odpocząć a nie mogłam, bo przecież musiałam zajmować się Karoliną. Chyba wszyscy domownicy mieli mnie dosyć. Ja bym miała na ich miejscu.

BRZUCH

Był wielki! Dużo większy niż w pierwszej ciąży. Prawda jest taka, że około 34 tygodnia był takiej wielkości jak ten z dnia porodu Karoliny i ciężko było mi go dźwigać. Na szczęście przestał mnie boleć – najwyraźniej macica rozszerzyła się do pożądanego rozmiaru i przestała ciągnąć. 

DOLEGLIWOŚCI CIĄŻOWE

Trzeci trymestr przywitał mnie niefajną niespodzianką, gdyż okazało się, że mam cukrzycę ciążową. Chociaż do dzisiaj wydaje mi się to nie do końca prawdą, gdyż wynik miałam nieznacznie podwyższony i tylko jeden z trzech. Późniejsze kontrolowanie poziomu glukozy też nie wskazywało na cukrzycę, ale na dietę przejść musiałam. Czego się nie robi dla maluszka.

Coraz bardziej bolał mnie także kręgosłup, a że w odcinku lędźwiowym mam wadę to bardzo odczuwałam ciężar brzucha.  Momentami ból był nie do zniesienia. Wstanie z łóżka zajmowało mi naprawdę sporo czasu. 

Nasiliło się także moje chrapanie. Mi co prawda nie przeszkadzało, ale Przemkowi już owszem. Pod koniec ciąży, kiedy już dawałam głośne nocne koncerty, zabierał swoją poduszkę i przenosił się spać do salonu. Dobrze, że mamy tam rozkładaną kanapę, bo podobno nie dało się ze mną wytrzymać. Ja nic nie słyszałam. 😉

Powyższe dolegliwości to jednak pikuś w porównaniu z tym, co zaczęło się u mnie około 33 tygodnia. Zaczęłam okrutnie puchnąć. Nogi, ręce, twarz – wszędzie zatrzymywała mi się woda. Lekarz zlecał mi nawet badania by wykluczyć zatrucie ciążowe, bo moje stopy były w naprawdę opłakanym stanie. Każdy krok sprawiał mi ból. Bywały dni, że nie mogłam wyjść z domu, bo stopy nie mieściły mi się do butów, które i tak były dwa rozmiary większe. Do dzisiaj prawa stopa jest jeszcze delikatnie opuchnięta. Nikomu nie życzę takiej opuchlizny, na szczęście nie było jeszcze wtedy upałów.

WAGA

Niestety nie należę do osób które w ciąży chudną czy też przybierają niewiele. Moja waga skoczyła aż o 20 kilogramów! Byłam przerażona kiedy patrzyłam na siebie.  Czułam się jak słonica i tak też wyglądałam, chociaż mąż twierdził co innego. Patrzyłam do lustra i ryczałam, że jestem gruba. Ach, te hormony! 


Jak widzicie okres ten nie należał w moim wykonaniu do zbyt przyjemnych i pewnie dlatego Michał, chcąc zakończyć moje cierpienie postanowił wyjść 3 tygodnie wcześniej. Na początku byłam przerażona, bo przecież nie byłam jeszcze gotowa na poród (pisałam Wam o tym tutaj), ale teraz cieszę się, że tak się stało, gdyż ominął mnie etap ciągłych pytań czy już urodziłam a do samego porodu podeszłam bardziej na luzie, mimo że zaczął się dość niespodziewanie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Polecane dla Ciebie