RODZINA

Cała prawda o tym dlaczego nienawidzę placów zabaw

31 marca 2017

Jest piękny i słoneczny dzień. Postanawiam zabrać Karolinę na spacer, ale kiedy na naszej trasie mijamy trzeci plac zabaw, a ona po raz kolejny prosi mnie bym tam z nią poszła – ulegam.  Idę, chociaż wcale nie mam ochoty tam iść. Kocham swoje dziecko i chcę by się dobrze ze mną bawiło, jednak plac zabaw to miejsce, którego staram się unikać. Dlaczego?

Nie ma to nic współnego z tym, że jeszcze do niedawna zajmowałam się ich sprzedażą, bo akurat ten aspekt związany z placami zabaw, lubiłam i to bardzo (z resztą pisałam o tym tutaj). Każda wizyta na placu zabaw w okresie wiosenno – letnim sprawia, że nóż mi się w kieszeni otwiera i mam ochotę się stamtąd ulotnić szybciej niż się tam pojawiłam. Po każdej wizycie na placu zabaw dochodzę też do wniosku, że ja wcale nie lubię innych dzieci i ich rodziców i jak dla mnie to mogłoby ich nie być.

Niektórzy z Was mogą powiedzieć, że się czepiam, ale czy naprawdę nie widzicie jak na placach zabaw zachowują się starsze niedopilnowane dzieci? No szlag mnie trafia, jak jeden z drugim biega po drewnianej kostrukcji około 1,5 metra nad ziemią, nie zwracając uwagi na te młodsze i krzycząc przy tym niemiłosiernie. Nie wiem o co chodzi, ale niektóre dzieci jak tylko przekraczają „próg” placu zabaw to jest to dla nich wezwanie do szaleństwa. Wiem, że zabawa rządzi się swoimi prawami, ale cholera jasna, trochę kultury!

Powiecie, że plac zabaw jest właśnie po to by się wyszaleć i że chyba jestem nienormalna, skoro przeszkadza mi zwykła dziecięca zabawa. Ale wiecie co? Dla mnie to nie jest zabawa a jakiaś dzika chęć odreagowania Bóg wie czego.

Przyznam szczerze, że place zabaw wydawały mi się o wiele fajniejszym miejscem, kiedy Karolina była jeszcze średnio mobilna i wolała siedzieć cały czas w piaskownicy. Wtedy też takich rzeczy nie zauważałam, ale może też i miałam więcej ciepliwości, a już na pewno byłam mniej świadoma zagrożeń. Teraz Karolina już nie usiedzi w miejscu. Nawet na huśtawce spędza maksymalnie 2 minuty i chce korzystać ze wszystkich urządzeń jakie się na placu znajdują. Jednak ja, mając na uwadze inne dzieci tam przebywające, nie mogę spuszczać jej z oka, bo niestety ale 3 letnie dziecko na placu zabaw w towarzystwie tych 5-7 letnich nie jest bezpieczne.

Może i jestem przewrażliwiona, ale jak dla mnie na każdym placu zabaw powinny być wydzielone strefy dla dzieci mniejszych i tych nieco starszych. W niektórych miastach już się z tym spotkałam i wydaje mi się to naprawdę fajnym pomysłem. 

Ostatnio na jednym z osiedlowych placu zabaw zdarzyła się nam taka sytuacja:

Idę z Karoliną na huśtawkę. Jesteśmy tuż obok, ja odkładam torbę koło słupa, a w tym czasie chłopiec na oko 7 lat zajmuje nam miejsce, mimo że Karolina grzecznie czeka obok siedziska aż ją posadzę. Podchodzę, chłopiec tylko patrzy na mnie i się cieszy. Ja głośno do Karolinki mówię co myślę, w nadziei, że może matka chłopca zareaguje,  bo przecież nie będę zwracała uwagi obcemu dziecku.  Ale jak to mówią: nadzieja jest matką głupich. Matka chłopca siedzi na ławce, gapi się w swojego smartfona i kompletnie nie zwraca uwagi na syna. Odchodzimy… Zrobiłyśmy może 3 kroki chłopiec schodzi z huśtawki…

Czy winien jest tu chłopiec, który miał ochotę się pobujać? Ja uważam, że nie do końca. Owszem dokładnie zdawał sobie sprawę z tego, że nie powinien tak się zachowywać, a mimo wszystko zrobił to co zrobił. Natomiast brak reakcji ze strony jego matki jest dla mnie nie do zaakceptowania. Skoro kobieta przyszła już na ten plac zabaw i siedzi  na ławce to mogłaby wykazywać większe zainteresowanie własnym dzieckiem. Jeśli jednak jej smartfon jest ważniejszy niż bawiące się na placu zabaw dziecko, to równie dobrze mogłoby jej na tej ławce nie być, bo przecież i tak nie zwraca na nie uwagi.

Takich czy innych sytuacji na placu zabaw jest cała masa.

Rodzice stoją w grupach i plotkują, a ich dzieci robią co chcą. Zeszłego lata widziałam jak na oko około 5 letni chłopiec wspiął się na dach domku, mniej więcej 3 metry nad ziemią.  Gdzie w tym czasie była mama? Oczywiście w grupie zajętych sobą rodziców. Po co przyszła na plac zabaw z dzieckiem? By spotkać się z innymi rodzicami czy może opiekować się i dbać o bezpieczeństwo syna podczas zabawy?

Prawda jest taka, że to wcale nie zachowania dzieci wzbudzają we mnie skrajne emocje, bo dzieci jak to dzieci, bawiąc się mają prawo nie zwracać uwagi na innych czy myśleć o tym co robią, ale chciałabym żeby rodzice wykazywali się zainteresowaniem i jak już przychodzą na ten plac zabaw to niech będą tam dla i ze swoimi dziećmi, które nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że swoim zachowaniem narażają innych na niebezpieczeństwo.

Wbrew pozorom plac zabaw to miejsce dość niebezpieczne, nawet jeśli producent stawiając go spełnił wszystkie normy bezpieczeństwa. O wypadek naprawdę nie jest trudno. Dzieci mają różne pomysły – od wspinania się na wieże, dachy, bujania się na stojąco, wchodzenia po ślizgu pod prąd, grania w piłkę, zabawę w berka w pobliżu huśtawek… Naprawdę wszystko może się zdarzyć. Jeśli nasze dzieci nie myślą jeszcze o konsekwencjach swoich działań, róbmy to za nie i tłumaczmy. 

Czy ktoś z Was kiedykolwiek zapoznał się z regulaminem placu zabaw? Zwykle jeden z pierwszych punktów stanowi informacja o tym, że dzieci do lat 12 powinny znajdować się pod opieką osoby dorosłej. Co ten punkt oznacza? To, że sprawujemy faktyczną opiekę nad naszym dzieckiem. Nie patrzymy w telefony, nie urządzamy spotkań towarzyskich z innymi rodzicami a kontrolujemy, to co robi nasze dziecko. W razie potrzeby reagujemy i staramy się wyeliminować niepożądane zachowania. To naprawdę niewiele, a może uchronić nasze dzieci przed nieszczęściem. 

Przyszła wiosna, więc teraz wszyscy będziemy spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu. Proszę Was, idąc na plac zabaw, skupiajcie się na swoich dzieciach, bo to one i ich bezpieczeństwo powinno być dla Was najważniejsze. Nie mówię, że macie nie odstępować dziecka na krok, bo trochę oddechu też mu trzeba dać, ale patrzcie co robi, jak traktuje inne dzieci, czy nie stwarza zagrożenia dla siebie i innych – w razie potrzeby reagujcie. Tylko o tyle Was proszę…

 

 

Polecane dla Ciebie