KARMIENIE

Moja mleczna droga

25 października 2014

Będąc w ciąży powtarzałam sobie, że chcę karmić piersią przez pół roku, tak jak zaleca WHO. Tylko wtedy wydawało mi się, że karmienie piersią jest naturalne, bezproblemowe i przychodzi samo. Miała być to najłatwiejsza czynność z jaką zmaga się młoda mama. Myliłam się..

Co prawda pół roku udało nam się jakoś przetrwać, a nawet więcej, bo minęło ponad 9 miesięcy a ja nadal karmię. Przez ten okres  przeszłam naprawdę wiele: krótkie wędzidełko podjęzykowe i poranione brodawki, ciągłe kryzysy laktacyjne, niechęć Karolinki do jedzenia aż w końcu odrzucenie piersi. Pytacie więc jak nadal karmię skoro mała odrzuciła pierś?

Od kilku miesięcy moim najlepszym przyjacielem jest laktator elektroniczny Lovi Prolactis . Przedmiot, z którym się nie rozstaję mniej więcej od 3 miesiąca życia małej. Najpierw odciągałam mleko po każdym karmieniu i dopajałam nim Karolinkę, bo mój mały nerwus jak tylko mleko zaczynało wolniej lecieć krzyczał  wniebogłosy i się nie najadał. Później wcale nie chciała ssać piersi, bo poczuła jak fajnie mleczko leci z butelki. Wszyscy mówili, żebym dała jej mleko modyfikowane, że najważniejsze miesiące karmiłam. Ci co mnie znają, wiedzą, że jestem zawzięta i tak łatwo się nie poddaję. Mniej więcej od 6 miesiąca Karolinka jest w dzień karmiona odciągniętym pokarmem z butelki, a w nocy ssie pierś. Codziennie, przez 2 h dziennie, mam randkę z moim laktatorem. Pytacie czy mi się chce? Otóż chce, bo robię to dla zdrowia mojego dziecka. Chcę aby jak najdłużej dostawała to, co mogę jej najlepszego zaoferować.  Pewnie, że są dni kiedy mam ochotę to wszystko rzucić i dać jej mm, ale póki co się nie poddaję. Mam nadzieję, że jakoś dociągniemy do roku.

Jeżeli macie jakiekolwiek problemy laktacyjne (brak, mało pokarmu czy inne) nie poddawajcie się! Z wszystkiego da się wyjść.

Polecane dla Ciebie